Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ryk poruszający niebem i ziemią
Nawaar:
- Masz rację samo się nie wypije. Tutaj odpowiedziała krasnoludzka krew, która biegła w żyłach elfa. - Jak się, to zakończy to stawiam, po browarze. Rzucił jeszcze w stronę bladego jaszczura i ruszył za nim w gąszcz poruszając się delikatnie jak sarenka.
Canis:
Gdy szliście w kierunku szlaku cicho i skrzętnie słyszeliście tętent kopyt i hałas toczących się kół. miedzy zakrzewieniami zauważyliście, ze w oddali szlakiem jedzie wóz wraz z woźnicą. wóz był duży i zakryty uniemożliwiając zobaczenie co jest w nim. Jednak tuż obok drogi, na lewo przed wami widzieliście chowających się bandytów w krzakach, którzy tylko czekali na odpowiedni moment by zaatakować wóz i go przejąć. Wśród nich zauważyliście 2 bandytów 2 wojowników zgromadzenia 2 trabliny i 2 gremliny. pozostawaliście nadal niezauważeni...
- Co proponujesz? Ja myślę, ze poczekamy aż zaatakują wóz... wówczas zaatakujemy ich od tyłu i będziemy mieli większe szanse...
Mówił cicho chowając się za konarem chcąc zostać niezauważonym.
Nawaar:
- Jest ich ośmiu, czyli trochę dużo. Ty wyjdziesz w otwarte pole, a ja obejdę szybko las i momentalnie pozbędę się strzelców jakim są gremliny. Jak uważasz?.
Canis:
Salazar sięgnął po kość, która zabrał z jednego z ciał ludzi. Schowany za konarem skupił swoją moc magiczną na kości. Czuł wiązania tkanki kostnej charakter i strukturę, następnie Jaszczur zaczął powielać tkankę wokół kości kostną tworząc kolejne elementy ciała szkieletu. Tworzył kość po kości konstruując cały szkielet, na końcu stworzył czaszkę. Oparł cały szkielet o konar drzewa i złapał jedną ręką za czaszkę. zamknął swe oczy i czerpiąc energię ze swej duszy przelał do niej część swojej energii magicznej zawierając w niej swe emocje pragnienia i dążenia. nadał sens istnieniu tego tworu. Po skończonym procesie szkielet ruszył ręką i odsunął się od drzewa. Pomachał łapką do Elfa i podał mu dłoń.
- Daj mu ten uszkodzony miecz. Trochę ich zajmie i zwróci uwagę sobą... Nie bój się... - mówił jaszczur widząc twoją minę :D .
Wóz zbliżał się już do miejsca w którym była banda napastników. już tylko chwile dzieliły od napadu na konwój.
Nawaar:
Elf znowu był w szoku, ale nie chciał nim mówić, żeby grupa bandytów się nie zorientowała, co się szykuje. Nathan z wytrzeszczem oczu podał szkieletowi uszkodzony miecz w nadziei, że użyję go przeciwko przeciwnikom a nie na elfie. - Dobra niech on idzie, ale jakoś musimy zaczaić się na te gremliny ciężko będzie je trafić nawet z moją precyzją. Powiedział cicho Nathan.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej