Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ryk poruszający niebem i ziemią
Canis:
Zombie widząc pędzące na niego kreatury zaczął machać sztyletem wykonując proste cięcia i kłucia po płaszczyźnie, chcac ranić jakiegokolwiek stwora. Niestety jednak bez skutku, kreshary były zwinniejsze i szybsze, sprawnie unikały kreatury. gdy bestie minęły go odwrócił się i zaczął pędzić na nie zza pleców. Gdy widział jak umykają jego zasięgowi rzucił się w prost na zad jednego z kotów szczerząc swe zęby. Ugryzł kreshara w zad zarażając go śliną zombie. Ugryziony kreshar wstrząsnął się lecz leciał dalej. zaś ślina zaczynała krążyć w organizmie. Zombie zebrał się z ziemi i spokojnie szedł w kierunku bestii zmierzających na Salazara.
Jaszczur wbił kostur od razu po śmierci napastnika w ziemie i ponownie zacisnął ranę na dłoni by wydobyć kolejne krople krwi na dłoni. Skupiajac swą moc magiczną wypowiedział formułę zaklecia Wrzątek.
- Elhuxu!
Wydarło sie z jaszczurczej gardzieli, zaś energia magiczna potrzebna do skonstruowania zaklęcia przedarła się do kropel krwi. Energia łącząc się z krwią pod wpływem inkantacji nabrała słuszny dla siebie charakter dla zaklęcia jakim jest wrzątek. Energia magiczna zdematerializowała krople krwi i jako czerwona wiązka energii pomknęła wprost w stronę najbliższego kreshara. Kreshara ogarnęły drgawki na ciele i padł martwy, na wskutek tego, iż pod wpływem energii magicznej krew w żyła zaczęła wrzeć generując ogromny ból i cierpienie. Gorąc w żyłach spowodowała ścięcie się białek i zerwanie błon otrzymujących naczynie w formie krwiobiegu zamkniętym. Bestia padła martwa, a z otworów jej ciała zaczęła sączyć się gorąca krew.
Salazar w tym czasie sięgnął ponownie po swój kostur i podbiegł do kreszarów chcąc uniemożliwić im dalsze pędzenie, a jednocześnie dobiegnięcie zombie do nich. Jaszczur wyprowadził broń nad swoja głowę trzymając ją stabilnie i pędził, gdy był w zasięgu broni zatrzymując się nadał pęd i siłę broni, która niczym gilotyna z góry na dół popędziła w kierunku nadbiegającej głowy kreshara. Głownia uderzyła w głowę miażdżąc ją a jednocześnie przyciskając do ziemi. Biegnący kreshar zarył głową o ziemię i nagła zmiana prędkości wymusiła podbicie się tyłka ku górze i swoisty przewrót ciała do przodu. Salazar ledwo zdążył się odsunął przed lecącym na niego kocim zadem. Następnie uchwytem jednoręcznym dzierżąc broń wyszarpnął z ziemi i wyprowadził poziomy cios dokładając drugą dłoń i chwytając broń właściwie dla użytku. Cios był wymierzonego w drugiego kreshara tuż obok. Głownie broni uderzyła w bok bestii gruchocząc żebra i zadając stłuczenia wewnętrznym organom jego ciała. obolała bestia zachwiała się na nogach i upadła na bok ciężko dysząc w agonii. Salazar wyprowadził drugi cios tym razem z góry na dół w ciało kreshara chcąc zakończyć jego żywot. I tak też się stało. uderzenie w okolicach grzbietu zmiażdżyło kolejne żebra, lecz również przerwało kręgosłup odbierając władzę w ciele kresharowi. bestia zmarła w wyniku dotkliwych obrażeń.
Jaszczur od razu padł na kolana chwytając na większej rozpiętości blokując pędzącą paszczę kreshara. Kreshar wsadził paszcze idealnie w rękojeść kostura uniemożliwiając sobie wgryzienie się w ciało. wierzgał się i Salazar prostym odepchnięciem odrzucił kreshara od siebie, a samemu odskoczył w tył. Ten kreshar był zarażony ślina zombie. Oby wiedział, ze musi zniszczyć mu mózg... Przemknęło mu przez myśl gdy przymierzał ie do kolejnego parownia i unikania ataków niemałego kotowatego
1x kreshar zarażony śliną zombie 3 metry do Salazara 3 metry do zombie 7 metrów od Nathaniela.
Nawaar:
Został ostatni kocurek, który został ugryziony w zad, przez zombiaka chwila nie uwagi ze strony jaszczura i byłby podobny do swojej sługi jakim był zombi. Nathniel wyciągnął następną strzałę, którą analogicznie umieścił w łuku i znów napiął cięciwę z tej odległości mógł bez większych oporów trafić, a to dlatego, że gałęzie i inne rzeczy nie przeszkadzały na tyle, aby nie móc wycelować. Elf czekał dogodnej okazji do oddania strzału w skroń zarażonego kota. Dosłownie sekunda mierzenia i strzała została wypuszczona w głowę bestii. ÂŻelazna strzała lecąc strąciła listek z drzewa, na którym stał elf i bez większych oporów przebiła skroń, a co za tym idzie i czaszkę i jednocześnie uszkodziła mózg kreshara. Zarażony kto padł bez ładu na ziemię i zdechł. - Jesteś cały?. Krzyknął w stronę towarzysza.
Canis:
- Cały ale zasypujemy to cholerne ognisko! Sporo tego tu się rodzi... zaraz cała chmara nas tu może nawiedzić zwierząt. Zasyp to jakimś piachem albo coś ja oprawie zwierzynę i pójdziemy na szlak, może trafi się jakaś fucha.
Salazar odłożył bronie i zabrał się za oprawianie zwierzyny. zauważyłeś jak ciało zombie ląduje na ziemi bezładnie tracąc swoją energię jaką nadał mu Salazar. Zwyczajnie Salazar zakończył łączącą ich więź i przestał dzielić się swoją własną energią magiczną. Gdy jaszczur zaczął przewracać zwierzyny i oskórować je, zauważyłeś jak tuż za jego plecami pojawił się 1 samotny kreshar, który szykował się do ataku na nic nieświadomego jaszczura... Najpewniej nie został zauważony poprzednio.
1x Kreshar tuż za plecami Salazara przemykający bezszelestnie. Dokładnie 7 sekund czeka Salazara od otrzymania obrażeń.
Nawaar:
Nthaniel przełknął ślinę na widok bestii, która stała za zadem jaszczura nie mając dużo czasu elf momentalnie chwycił strzałę i umieścił ją w łuku i naciągnął cięciwę. Wymierzył w bok bestii i wystrzelił bez opamiętania. Strzała przebijała się, przez kłęby powietrza i trafiła kota na wysokości płuc gdy ten już miał zamiar skoczyć i rzucić się na jaszczura. Pocisk bez problemowo przebił skórę i ugrzązł w płucach potwora spowalniając go. Bestia nie mogąc złapać tchu zrobiła dwa kroki do przodu i padła tuż za plecami jaszczuroczłeka. - Cholera miałeś szczęście, że jeszcze nie zszedłem. Obróć się!. Nakazał mu elf, a następnie szybko zszedł z drzewa i ruszył natychmiast łapał ziemię i szybko rzucał ją w stronę ogniska dogaszając je. Po kilku minutach ognień został ugaszony i obstawiony kamieniami, coby nie wywołać pożaru lasu. Elf nie mógł sobie na to pozwolić, więc gdy skończył tą czynność zaczął przeszukiwać zwłoki kłusowników i tarblinów w celu znalezienia chociaż paru miedziaków. Nie mógł oprzeć się pokusie i wzięciu dwóch mieczy jak i dwóch sztyletów. Gdy to uczynił zaczął również pozyskiwać strzały, które jeszcze mógłby spożytkować później.
Pozostaje 20 strzał.
// Co znalazłem, przy bandytach i trablinach. Jaki status mają bronie i ile strzał odzyskałem?.
Canis:
//2 miecze i 2 sztylety mają status uszkodzony, poprawne statystyki dostaniesz na koniec wyprawy. Grzywien nie znalazłeś gdyż zabrał już je Salazar, było tam łącznie 40 grzywien, czytaj uważnie <ignorant> .
Salazar zdziwił się widokiem martwego kreshara ale nie przejął się tym, kontynuował pozyskiwanie trofeów. Oskórowując, wyrywając pazury, zęby i kły, a następnie zacinał strategiczne miejsca żył i tętnic spuszczając krew z ciał. Pozyskał łącznie:
160 pazurów kreshara
20m2 skór kreshara
30 litrów krwi kreshara
40 kłów kreshara
//Odzyskałeś 3 strzały. Spokojnie podam ci aktualny stan strzał na koniec zadania.
Salazar wziął wszystkie trofea i zapakował do toreb, to samo zrobił z flakonami z krwią. Następnie powrócił do butelki mleka i dopił zawartość. Wszystko wrzucił do toreb.
- Dobra chodź, sprawdzimy szlak, poszukamy jakichś ludzi w potrzebie, w końcu na miód trzeba zarobić prawda potomku krasnalki i elfa?
Powiedział i opakowany zaczął przedzierać się przez las w kierunku drogi, z której zboczyli.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej