Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tańczący z krasnalem II
Canis:
- Politycznego wpływu tutaj nie odczuwamy. Wszystkie kopalnie i tereny kopalń są własnością króla i żadni hrabiowie baronowie i inne szuje tutaj wpływu nie mają. Jeżeli król chciałbym mnie odwołać ze stanowiska to by to zrobił - jak widać nie robi. Kopalnia nie ma możliwości zbankrutowania. wysyłamy na bieżąco wszystkie surowce jakie wydobędziemy, zaś regularnie mamy zapewnione żywność i wszelkie środki potrzebne do poprawnego funkcjonowania - tak będzie dopóty, dopóki to miejsce ma zasoby. Przejąc kopalnię może jedynie obce państwo w drodze agresji zbrojnej. Komu może zależeć na przerwaniu prac wydobywczych, raczej nikomu, gdyż brak surowców przełoży się równomiernie na niedostatki skarbca, brak dostępności srebra, zwyczajnie kraj by zbiedniał,m a za pośrednictwem tego my wszyscy. obecnie srebro kosztuje 100 grzywien za sztabkę, gdyby dostawy były mniejsze niż oczekiwane, cena zwyczajnie by rosła i rosła, aż wreszcie była by dostatecznie droga by nikt nie kupował i nie używał. Są ponoć takie oszołomy, Czarny klif, którzy nas tu niekiedy atakują by zrabować to co wydobyliśmy, czy też napadają na nasze konwoje. Lecz nie ma to zbytnio znaczenia, gdyż nie próbują przejmować kopalni, próbują tylko okradać to co wydobyte - jak dotąd bez skutku.
TheMo:
-No trudno. Trzeba będzie powęszyć w kopalni. Mam nadzieję, że nikomu nie będzie przeszkadzać moja obecność.
Po tych słowach wyszedł z gabinetu zamykając za sobą skrzypiące drzwi. Wyszedł z baraku i swoje kroki skierował do wejścia do kopalni. Miał nadzieję, że jakiś z krasnoludów będzie chętny do pomocy.
Canis:
Wejście do kopalni prowadziło ciebie w głąb góry, gdzie po parunastu metrach dotarłeś do wielkiego szybu prowadzącego pionowo w dół. na całej szerokości rozciągał się most oraz kolejno kładki prowadzące na niższe piętra, na inne półki skalne, z których prowadziły pojedynce tunele, w których w pocie czoła pracowali górnicy. Na samym dole kopalni ujrzałeś swoisty piec hutniczy, wielką hałdę brył srebra, oraz człowieka który chwalebnie stale coś notował. Przy każdej z półek skalnych stali dwaj wartownicy. Wartownicy znikali co jakiś czas na paręnaście-parędziesiąt minut wewnątrz grot i kontrolowali prace. Z dołu po samą górę prowadził swoisty wyciąg linowy, którym przenoszono srebro do wyjścia, następnie transportowano wózkami na zewnątrz. Dźwięki walenia kilofem o półki skalne dawał się słyszeć tętniąc echem bez przerwy.
TheMo:
Rozglądał się po kopalni. Głównie przypatrywał się pracownikom. Jego uwagę przykuli wartownicy i człowiek, który coś notował. Od nich postanowił zacząć poszukiwania. Otarł pot z czoła, który pojawił się tam z powodu żaru jaki wywoływał piec. Podszedł do skryby.
-Witam pana. Chciałem się spytać jak idzie praca od ostatniego strajku. Mniemam, że nie było żadnych spadków wydajności, a nawet poprawa. Mnie bardziej interesują morale pracowników.
Canis:
- Morale? Chyba masz na myśli motywację. Strajk był dziwnym epizodem i oparł się właściwie o grupę 16 górników. Taki strajk nie zakłócił pracy wydobywczej zbyt znaczącą. Gorzej by było by dyby ogarnął całą kopalnię. Praca idzie pełną para więc sądzę, ze jest statystycznie dobrze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej