Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dzienniki demonologa I: Przebudzenie Zapomnianych
Mogul:
Po chwili biegu udało Wam się szczęśliwe wybiec ze świątyni. Tak jak zazwyczaj piszą scenariusze zawaliła się ułamek po tym jak byliście w bezpiecznym miejscu. Ork dostał ciężkiej zadyszki, oddstawił Oczka i padł na pupcię z wycieńczenia.
Dragosani:
Dragosani wybiegł za Mogulem. Sam co prawda nie padł, ale usiadł na ziemi. Zmęczony był. Najpierw zranienie, potem wyrwanie się z kajdan, następnie walka no i ucieczka. Wrażenia całkiem mocne, ale także męczące. Odetchnął kilka razy. Zerknął przy tym na Oczka.
- Przydałoby się opatrzyć mu rękę - stwierdził i wyciągnął zza paska flakon krwi, który zaczął wcześniej. Musiał się napić. Odkorkował go i łyknął krwi.
- Jak trzeba mogę dać nieco swojej krwi. Wspomoże regenerację - dodał.
Mogul:
- Dawaj. Warknął nie z złośliwości, ale z troski o swojego kompana. Ork w tym czasie opatrzył rękę Oczka.
Dragosani:
Drago bez słowa wyciągnął sztylet z cholewy buta i przy jego użyciu naciał sobie dłoń. Podszedł do Mogula opatrującego Oczka, aby polać krwią ranę orka, oraz ewentualnie dać mu wypić kilka łyków. To powinno pomóc.
Mogul:
Jakiś czas później, odpoczywaliście dalej w tym samym miejscu, Oczko przeżył, jednak był dalej odrobinę osłabiony.
- Następnym razem kretynie sprawdzaj bardziej swoje źródła a nie pchaj nas na samobójcze misje. Parsknął Mogul.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej