Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Nawaar:
Kharim posmutniał, ale miał teraz dwójkę trupów do załatwienia. Krasnolud, myślał i myślał chodził z kąta w kąt, aż wreszcie zrobił, coś czego będzie się wstydził, do końca życia, po prostu uciekł jak tchórz w końcu nikt tego nie widział a, przecież mógł jakiś mag ich zabić tak, sobie w głowie tłumaczył. Następnie ruszył w stronę czarnego klifu koło bariery, być może uda mu się dostać do środka w jednym kawałku.
Canis:
Zatem czekał ciebie bardzo długi, 15 godzinny spacerek. Głównym twoim problemem będzie żywienie, czujesz się już dosyć głodny i spragniony...
Nawaar:
Kharim znowu się, pacnął w łeb o tak <facepalm>. Głupio postąpił, idąc na piechotę dodatkowo głód i brak wody dał mu się, we znaki. Zrezygnował z pójścia bezpośredniego, pod barierę. Zamierzał zawrócić i iść, po konia w końcu będzie mu łatwiej się dostać pod klif, nie zapomniał również o zapasach, które nabył w sklepie między innymi w wodę, chlebek i kawał mięsa. Teraz, ze spokojem mógł ruszyć na klif.
Canis:
//nie wiem gdzie niby i kiedy kupiłeś ten chleb i kawał mięsa, ale wodę mogłeś dostać w karczmie za darmo, więc uznam że się nawodniłeś.
Mknałeś galopem i mknąłeś, czas mijał szybko, a płynne ruchy góra-dół-góra-dół, nadawały piękny rytm przejażdżce. Dotarłeś nad ocean, pogranicze Mor Andor oraz oceanu... Rzeczywiście widać było jeden wielki klif ciągnący się hem hem.
Nawaar:
Krasnolud bez żadnych przeszkód dojechał w okolice klifu. Mimo, że był tu już kilka razy pierwszy raz przyjrzał się klifowi, o który fale uderzały z nie lada prędkością. Lokację już znał, ale potrzebował hasła. Postanowił poczekać, aż któryś z łotrzyków podejdzie w okolice, żeby dostać się do środka, więc Kharim postanowił się, ukryć w krzakach i czekać, być może ktoś się nawinie.
// Jest noc?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej