Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Canis:
//Jeżeli mogę ciebie prosić, to przyszłościowo podaj mi zawsze co to za zaklęcie. Oczywiście obecnie znasz tylko to, lecz nie chcę wertować stale wiki w poszukiwaniu co to za zaklęcie mogło być... To tylko moja prywatna prośba, nie jest to wymogiem oczywiście.
Gość ocknął się nie wiedział o co chodzi, był bezbronny... przynajmniej tak ci się zdawało. Szczerzył tylko głupio swoje kły.
Nawaar:
// Rzeczywiście, nie napisałem nazwy zaklęcia.
- Czego się cieszysz głąbie. Rozumiem, że chcesz zginąć, jak twój koleżka. Słuchaj pójdziemy, na układ wyjawisz mi gdzie udał, się uciekinier a ujdziesz z życiem.
Canis:
Mrugnął do ciebie oczkiem i zobaczyłeś jak na siłę zacisnął szczęki wyłamując sobie ząb. Połknął go. Zemdlał krwawiąc z ust.
Nawaar:
Niech, cię szlak łachudro. Pomyślał krasnolud w gniewie. Kiedy nagle, go olśniło. W tym momencie, jakby pochodnie zaczęły świecić jaśniej. Złodziejaszek powiedział, że każdy bandzior ma tą samą wersję listu z hasłem. Kharim jak pomyślał, tak zrobił zaczął przeszukiwać faceta, a nóż się na coś natknie.
Canis:
Potem olśniło cię jeszcze bardziej. Przecież nie powiedział, ze każdy ma, tylko ze każdy go czytał... A przeciwnik skonał w twoich ramionach, raczej nie od krwotoku. Wiedziałeś, że miasto, jest dobrze patrolowane, a trupy w mieście nie są miłym widokiem. Może i miałeś pozycję, ale czy warto ci robić publicznie szum? Wiele miałeś dylematów i różnych możliwości działania...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej