Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Nawaar:
Kharim pacnął się w głowę, o tak dokładnie <facepalm>. Zapomniał, wziąć coś w domku a raczej zostawić i ruszył ponownie do niego, chwilę to z resztą trwało. W końcu zostawił płaszcz w domku i ruszył ponownie na ulicę, rozglądając się, za ludźmi mogącymi coś wiedzieć na temat klifu.
Canis:
Przemierzając ulicę już przestałeś rzucać się w oczy, można powiedzieć, że wtopiłeś się w tłum. Wiele ludzi widziałeś, lecz nikt ciebie nie zaczepił, ani nic nie posłyszałeś o czymś takim, jak czarny klif. Co rusz widziałeś pijanych, zataczających się stałych bywalców oberży.
Lecz nagle przed oczami coś ci mignęło. Zatrzymałeś się i rozejrzałeś dokładnie, przed tobą paradowała para bogatych mieszkańców, pewnie bogaci obywatele, zaś dom obok pod murem stał pewien gość. Zapewne szykujący się do rabunku.
Nawaar:
ÂŚciągnięcie płaszcza, działa cuda. Paladyn uśmiechnął się, również zauważył dziwnie wyglądającego typa, który czai się na bogatych obywateli. Krasnolud czekał, aż ten wykona pierwszy ruch, bo podejście do niego nic by raczej nie dało, a złapanie go na gorącym uczynku dałoby okazję do wypytania go o wszystko, co w tym czasie Kharima interesowało. Kharim spokojnie, czekał na ruch złodziejaszka.
Canis:
Złodziejaszek był w niewielkiej odległości od ciebie i oczywiście zauważył ciebie, dzieliło was może trzy metry, gdy rzucił nóż w ciebie. Trafił w sprzączkę od kiścienia wytrącając go z twojego pasa. Od razu sięgnął po drugi nóż i wykonał taki sam manewr w związku z toporem. zdezorientowany chciałeś chwycić za młot, gdy on sięgnął po trzeci nóż i wykorzystując akrobatykę i swoje wrodzone oraz nabyte zdolności doskoczył do ciebie i przyłożył trzeci nóż do twojego gardła. Cała akcja trwała sekundy, a nikt na ulicy nie zwrócił na to uwagi. chwycił cię za szmaty i zaciągnął na miejsce gdzie prędzej stał. Wiedziałeś, że nie masz wyboru - musisz iść.
Nawaar:
Kharim, był w szoku mógł zginąć mógł, ale los był dla niego łaskawy. Pozostając zdziwionym, na jego akrobację myślał, że takie sztuczki to w cyrku uczą. Jednak kiedy przystawił mu nóż do gardła zrozumiał, z kim ma do czynienia i ruszył, z nim w drogę.Cholera trafiłem na zawodowca, ale on jeszcze nie wie co potrafię niech przejmie inicjatywę. Później, z nim się policzę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej