Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚledztwo - Poszukiwania czarnego klifu
Canis:
Odstawił ciebie przy murze i nagle poszedł na miejsce gdzie leżały twoje bronie. Podniósł je i spokojnie wrócił do ciebie chowając swoją własność,a tobie oddając wytrącone bronie. położył je na ziemi.
- Facet do cholery, psujesz mi biznes, łazisz z takimi wielkimi broniami, straszysz mi potencjalne cele, no co jest z wami w dzisiejszych czasach... Dobrze, że wielki M. lepszych rekrutuje.
Powiedział i z powrotem przystawił się do ściany czekając na kolejne bogate cele, stoi od ciebie może półtora metra, jak widać nie chciał ci nic zrobić...
Nawaar:
Krasnolud podrapał się, po głowie. Cała ta sytuacja, była dość dziwna. Krasnolud pozbierał swoje bronie umieścił je na swoim starym miejscu. Teraz chciał szeptem porozmawiać z człowiekiem, ale tak delikatnie zagaił żeby się nie domyślił, dla kogo pracuję.- Masz, chwilę aby porozmawiać?. Powiedział szeptem, żeby nie zwrócić uwagi ludzi przechadzających ulicami.
Canis:
- Czego ty chcesz? Nie dość mi już szanse zmarnowałeś to jeszcze mnie tutaj chcesz przesłuchiwać? chociaż byś kolacje postawił, albo coś do picia jak na randkę przystało. - I mrugnął do ciebie zalotnie jednym okiem, widocznie był odmiennych obyczajów niż te "tradycyjne".
Nawaar:
ÂŁo! kurna pedał powinni takich palić na stosie. Przeleciała mu myśl w głowie, ale wiedział że typ coś wiedział, więc postanowił zaprosić go do karczmy, lecz nie do tej w której był spalony do zupełnie innej. - ÂŻeby była jasność, nie przepadam za facetami, ale jeżeli jesteś głodny i chce Ci się pić, to zapraszam do karczmy.
Canis:
Huh, posmutniał trochę.
- No dobra poradzimy sobie tutaj, czego chce taki brodaty przystojniaczek?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej