Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Hagmar:
Aragorn bez słowa wszedł do namiotu, znalazł jakiś ostry drewniany kołek i przebił serce Kratosa. Wyszedł z namiotu z krwią na rękach i pancerzu. - Zrobione.
Rikka Malkain:
Nikt nie kwapił się jakoś by jej odpowiedzieć co zaszło i o co tyle zamieszania. Słowa medyka tylko wzmogły jej, może nieco niezdrową, ciekawość. Zajrzała do namiotu, syknęła widząc ciało i na podstawie zasłyszanych strzępek rozmowy połapała się o co chodzi. Spojrzała na dziewczynę, trochę jej współczuła, mogły być w tym samym wieku.
Hagnar Wildschwein:
-Cosik Aragaronie żeś się waść, godam wprost, udypcył- stwierdził Domenik na chwilę przerywając kolejną zwrotkę.
Gordian Morii:
- No i dokonało się. Odnajdź spokój Kratosie. - powiedziałem i zamykając powieki maga, przykryłem go płótnem. Koniec. Historia tego maga zakończyła się w tym momencie nie było sensu jej przedłużać ani przeciągać w nieskończoność. Teraz trzeba dokończyć bitwę, chociaż z tego co widziałem najeźdźca został już zepchnięty do defensywy.
- Aryo... przykro mi, ale sama widziałaś, że nic się z tym nie dało zrobić. Pożegnaj się z nim, a potem oddamy go płomieniom. - powiedziałem do dziewczyny i opuściłem namiot wyganiając stamtąd wszystkich zgromadzonych.
Hagmar:
Dracon podszedł do Aryi, wiedział że będzie wściekła i będzie mu to wypominać. - Przykro mi, musiałem mu ulżyć. Mimowolnie uśmiechnął się na słowa Domenika. - A no cosik lekko się ubabrałem. Masz jeszcze tej przepalanki? Musze się napić. Natychmiast.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej