Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Hagmar:
Aragorn zamknął mu oczy. - Tibi committimus mortem animam camino dominarum haberet solatium fidelium defunctorum. Zmówił krótką modlitwe do Rashera, po czym wyszedł z namiotu. Jego twarz nie wyrażała emocji, podszedł do Aryi.
- Odszedł do Kotła Dusz. Zasiada teraz przy stole ucztując razem z innymi wojownikami.
Gordian Morii:
- No niestety, tak kolorowo nie jest. Kratos przechodzi właśnie przemianę w wampira. - poprawiłem Aragorna.
-Zażył przed kilkoma godzinami krew Nikolaja, która miała go wzmocnić, ale niestety też niosła zagrożenie, że w przypadku śmierci sam stanie się wampirem, więc mamy na Valfden kolejnego krwiopijcę.
Arya:
O ile jest to możliwe - zbladła jeszcze bardziej. Pomimo, że wiedziała, że to się stanie, zaczęła teraz rozpaczać. Zawyła niczym zranione zwierzę, odeszła chwiejnie kawałek i padła na ziemię. ÂŁzy płynęły jej po policzkach... nie mogła zebrać myśli. Nie wierzyła, że Kratos mógł się stać wampirem...
Hagmar:
Aragorn zrobił tak <facepalm> - Zdziwi się kiedy się obudzi... gdzie są jego nogi? Można by je doszyć, wampirza krew i odrobina magii i będzie jak nowy.
Rikka Malkain:
Po wystrzeleniu jeszcze jednej dzisiaj strzały i zaobserwowaniu jak trafia ona w głowę nie wiedzieć którego już przeciwnika, Rikki uznała, że może warto zrobić sobie przerwę. Schowała łuk na plecy i zaczęła wypatrywać jakiejś zabezpieczonej przez "swoich" drogi na wzgórze, na którym wypatrzyła namiot medyczny. Wtedy na plecy rzuciła się jej jakaś łajza i oboje wpadli do rowu. Bydlak wylądował na niej, ale zdołała przekręcić się pod nim tak, by być twarzą do niego. Miast wbić jej sztylet, gość próbował rozłożyć jej nogi. Nie mogła uwierzyć własnym oczom, chwila raczej nie była odpowiednia. Widać ludziom przed śmiercią przychodzą do głów naprawdę pokraczne pomysły. Szarpnęła nadgarstkiem uwalniając ukryte ostrze, które zdecydowanym ruchem wbiła człowiekowi w szyję. Później wygrzebała się z dołu i udała do namiotu medyka.-Coś się stało?-Zapytał widząc jak zszokowana jest cała grupa stojąca przed ową konstrukcją. Może nie było to właściwe pytanie, w końcu tu co chwila ktoś ginie, żadne inne nie przyszło jej jednak chwilowo do głowy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej