Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund

<< < (54/74) > >>

Patty:
W czasie, gdy inni poświęcali czas na słowne potyczki, sama nadal znajdowałam się w sercu bitwy, odnajdując kolejnych wrogów i przyszywając ich serca. Dopadłam kolejnego wroga, huknęłam go tarczą przez łeb, prosto w potylicę, poleciał do przodu, potykając się o leżące wszędzie zwłoki i elementy pancerzy. Obróciłam się lekko, dostrzegając kątem oka szarżującego na mnie wroga. Jego kolczuga była zachlapana krwią, oczy błyszczały wściekle, pałając żądzą krwi. Ochoczo przyjęłam wyzwanie, przyjmując cios na płaz miecza, jednocześnie obracając lekko ostrze. Znów wykorzystałam tarczę, starając się go odepchnąć. Cofnął się zręcznie, a wtedy uderzyłam znad głowy, mocno. Sparował mieczem, ale niewprawnie, zaatakowałam jeszcze raz, z boku, znów znad głowy, nie zdążył odbić ostrza, srebrna klinga rozrąbała jego gardło. Buchnęła krew, a sama wsunęłam tarczę na plecy, jednocześnie wyciągając buławę zza pasa. Wyszczerzyłam się wściekle i ruszyłam dalej. Tarcza nie była mi już potrzebna, zbroja chroniła mnie w wystarczającym stopniu. Doskoczyłam do kolejnego wroga, który, jak wielu tutaj, był chyba zbyt głupi, by ubrać zbroję na bitwę. Uderzyłam buławą z boku, szeroko, trafiając go w ramię. Mężczyzna stęknął i zamachnął się na mnie mieczem, gdy srebrna klinga przeszyła go na wylot. Rzygnął krwią, a ja cofnęłam się i uderzyłam straszliwym ciosem znad głowy, buława rozbiła czaszkę jakby była zrobiona ze szkła. Mózg rozprysnął się na boki. Wyszarpnęłam miecz i ruszyłam walczyć dalej.

1 piechociarz i 1 mięso armatnie

Nawaar:
Krasnolud usłyszał z daleka w sumie dobre wieści i zaśmiał się głośno. - Jego to chyba nic nie zabije. Twardy skurczybyk. Rycerz spojrzał również na rozpłaszczoną dziewczynę i podszedł do niej. - Wstawaj, przecież będzie żył tylko w innej postaci. Kharim podniósł przyjaciółkę na równe nogi.

Mogul:
//: to juz po walce jest, czy co bo burdel jest

Aurius:
-Zatem do boju. Zakonnik nałożył na głowę hełm i wciągnął rękawice. Dzierżąc tarczę i miecz, ruszył pewnym krokiem w bitewny zgiełk. Nie czekał długo na swojego przeciwnika. Jeden właśnie powalił jakiegoś członka BPP. Paladyn ruszył naprzód zasłaniając się tarczą. Bandyta chyba nie spodziewał się bezpośredniej szarży, a Aurius po prostu leciał na wprost niego. Oponent uskoczył szybko w bok, lecz rycerz przewidział to i przemieścił się zaraz przed niego. Zdezorientowany przeciwnik wpadł prosto na osłonę. Dwójka mężczyzn padła na ziemię, ale to Aurius zwalił się na wroga swoim ciężarem. Nim ten zdążył ogarnąć co się dzieje, już leżał na plecach z rozciętym gardłem.
Paladyn podniósł się akurat by poczuć jak jakaś broń uderza w jego plecy. Krótki sztylet rozdarł materiał płaszcza zakonnego, ale nie dał rady wyrządzić krzywd samej zbroi. Aurius odwrócił się tnąc od razu mieczem, lecz przeciwnik umknął w bok. Padły kolejne dwa ciosy. Zakonnikowi udało się jeden odbić tarczą, a drugi mieczem. Napastnik już chciał odskoczyć w tył, ale został przyciągnięty telekinetycznym impulsem. Wcześniej wystawiony miecz zanurzył się w żołądku bandyty. Rycerz dla pewności pchnął jeszcze głębiej klingę.

Hagmar:
////Staty

4000/6000x Mięso armatnie
2999/3000x Piechota
800/800x Strzelec wroga
700/700x Kusznik

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej