Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Dragosani:
Wampir złapał butelkę i odkorkował ją, po czym pociągnął solidny łyk.
- Niezła. Dobrze pali - pochwalił. Oddał butelkę Gordianowi i rozejrzał się po polu bitwy. - No i chyba byłoby na tyle. Przynajmniej dla mnie, bo ty pewnie będziesz jeszcze kilka godzin rżnął nogi. -
Aurius:
Paladyn wrócił w okolice namiotu medycznego. W jego pobliżu tłoczyło się sporo znajomych twarzy. Zakonnik zdjął swój stalowy hełm żeby nieco odetchnąć. Włosy lepiły się do jego oblicza, tworząc dość nieprzyjemny mieszaniny potu, kurzu i wszelkiego bitewnego brudu. Aurius odnalazł szybko na uboczu jakiś bukłak z wodą i wylał prawie całą zawartość na swoją głowę. ÂŚciągnął płytowe rękawice, a potem odetchnąwszy przetarł oczy oraz twarz.
-Jak żyjecie, panowie? - spytał podchodząc do grupki.
Gordian Morii:
- Nie no, aż tylu tych amputacji nie ma. - odparłem. - Zazwyczaj jak komuś nogę urwie na polu bitwy to już go tam zostawiają i później tylko ekipa krasnoludów woźnych sprząta resztki swoimi toporami. Są skubani niezwykle drobiazgowi w tym co robią, trzeba im przyznać. Ale wracając. Tacy, jak Kratos są nieliczni, to Ci co mają prawdziwych towarzyszy, resztę masz tam za plecami. - wskazałem wymownie na kończącą się bitwę. Częściej wyrywam strzały i te cholerne kule. Ja nie wiem jak oni strzelają, że mimo wszystko ranni przeżywają.
- W większości tak. Coś potrzeba? - odpowiedziałem paladynowi.
Nikolaj:
- Pamiętam Cię Kratosie... Trzymaj i pij - powiedział kucając nad zmasakrowanym magiem. W sumie się nie dziwił. Nikolaj wiedział, że prędzej czy później, ten narowisty mag albo skończy nadziany na jakieś widły, w paszczy potwora albo sam spłonie od tych swoich czarów. Wampir naciął żyły na nadgarstku, ścięgien nie przecinał. Podstawił Kratosowi do ust, by sobie trochę possał.
Nawaar:
Kharim sam już nie potrzebował pomocy, więc chciał zrobić miejsce dla innych a może po prostu naoglądał się, za dużo krwi spojrzał jeszcze na Kratosa i dziewczynę żal mu się zrobiło. Krasnolud opuścił namiot medyka Gordiana, i ruszył za towarzyszami.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej