Tereny Valfden > Dział Wypraw

Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund

<< < (44/74) > >>

Hagnar Wildschwein:
Dwóch brodaczy wzruszyło ramionami. Cisnęły im się na usta riposty jako to bohaterscy nie są, ale w gruncie rzeczy to wszyscy byli. Gestykulując w stylu "łooo, mamy tu złodupca" wyszli z namiotu.

Nocturn:
Mag zakończył bój, otarł miecz z krwi przeciwników i skierował się ku grupie kompanów.
- Co dalej? - zapytał jednego z dowodzących.

Dragosani:
Słysząc słowa Gordiana, Drago po prostu wyszedł z namiotu. W sumie medyk miał trochę racji.
- Ma ktoś trochę gorzały? - zapytał reszty towarzysza. Co jak co, ale po bitwie gorzała to to, co wampirki lubią najbardziej.

Gordian Morii:
- ÂŁap. - zawołałem do wampira rzucając w jego stronę butelkę z okowitą. -To dla tych mniej dzielnych, żeby nie darli mordy. Zaskakująco skuteczne. - powiedziałem wychodząc z namiotu. Chwila luzu, tak bardzo fajna, wow.

Aurius:
Gdy wszyscy tak odpoczywali, paladyn dalej siedział w boju. Jego stalowa zbroja była już utaplana w krwi i kawałkach ludzkiego ciała. Broda i włosy również zlepiły się od brudu, potu oraz krwi. Młot Auriusa już swoje przeżył, ale dziś było apogeum. Dziś był prawdziwy test wytrzymałości zarówno błogosławionej broni, jak i samego zakonnika. Kolejny przeciwnik z gatunku mięsa armatniego napatoczył się pod obuch paladyna. Sztylet przeciwnika zawadził gdzieś o naramiennik wojownika, a drugi o nagolennice. Stalowa zbroja wytrzymała już wiele uderzeń. Trzeba będzie podziekować Patrici.
Aurius zdzielił swojego wroga metalową rękawicą w pysk. Ten zamroczony cofnął się kilka kroków w tył. paladyn wziął jedynie zamach i potężnym ciosem wymierzył młot w głowę przeciwnika. Obuch zgniótł czaszkę. Kolejne istnienie zniknęło z tego świata. Młot wrócił na plecy, a w rękach znów się pojawiła tarcza i miecz. Aurius przemieścił zaraz za plecy jednego z bandytów, którzy walczyli przeciw resztkom BPP. Przebił go klingą od tyłu, tak że głownia weszła pod żebrami, a wyszła niemal nad nimi. Zakonnik trzymał tak przeciwnika póki jego siły życiowe nie zwiotczały. Kiedy to nastąpiło wyciągnął ostrze i pozwolił zwłokom osunąć się na ziemię. Rycerz nie zatrzymywał się. Brnął dalej w walkę. Dopadł kolejnego z przeciwników. Skrzyżował z nim ostrza. Sztylety śmigały przy ciele paladyna, ale ten odbijał je tarczą lub mieczem. Innymi razami zwyczajnie odsuwał się nieco w bok. W pewnym momencie napastnik przypuścił pewniejszy atak, a Aurius wykonał niewielki unik i podciął przeciwnika telekinetycznym impulsem. Zanim wrogi żołnierz upadł, paladyn zdążył wykonać proste cięcie poprzez jego kark. Zranionego tak przeciwnika Aurius przytrzymał okutym butem, po czym zwyczajnie przebił pierś.
Po tej walce Aurius zdecydował, że ma póki co dość. Oddalił się nieco z miejsca walki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej