Tereny Valfden > Dział Wypraw
Skaliste wybrzeże - czyli jak fale buntowników rozpierdalają się o mury Ekkerund
Arya:
Zbyła jego słowa i wpatrywała się tylko dalej w Kratosa, który już i tak słabo oddychał. Przygotowała się na najgorszy scenariusz.
Mogul:
- Dzięki, ale sam umiałem też się sobą zająć, posiadam przeszkolenie medyczne. Mogę wrazie co podzielić się też swoimi miksturami. Ta walka już się kończy, wszyscy tutaj zasłużyli na odpoczynek. Sapnął.
Nawaar:
Krasnolud również znalazł swoje miejsce, aby usiąść jeszcze spojrzał na jeńca. - To ten jest sprawcą, tego zamieszania?.
Hagnar Wildschwein:
-Dooom!- darł się Domenic. Wtórował mu Hagnar, którzy czyścili przedpole bitwy z pozostałości przeciwników. Niektórzy wstawali, ci mniej ranni. Po szybkim teście percepcji dostawali toporem czy kolbą po głowie. Inni, ci sprytniejsi, ukrywali się w Ekkerund, zdzierali szaty, stawali ostatnie, heroiczne bądź co bądź próby oporu. Ginęli. Ginęli, bo krasnolud z reguły nie tolerują obcych co im do domów wchodzą. W końcu, po uprzątnięciu swojego grajdołka dwóch brodaczy, całkiem rześkich jak na warunki stawiło się, w magiczny sposób o tym wiedząc, w punkcie medycznym niejakiego Gordiana. Domenik znał osobistość, Wildschwein, kolokwialnie rzecz biorąc, penis wiedział.
-Być se słysznym- rzucili. Ich obecność obwieszczał swąd krwi, uryny i nieleczonego kaca.
-Aragorn!- powiedział w końcu Domenik. -Kolejke trzymiesz- powiedział wyciągając zza pazuchy przepalankę.
Gordian Morii:
- To w takim razie, proszę by panowie przeszli sobie do jakiegoś bardziej przestronnego miejsca, bo tu nie żebym narzekał, ale zajebiście przeszkadzacie. - powiedziałem gdy do namiotu wnieśli kogoś z dość dziwnie wykręconą nogą.
- Ja wiem, że składanie i odejmowanie członków jest niezwykle zajmującym i ciekawym widowiskiem, ale ja lubię pracować bez widowni. Zostać mogą tylko Ci, którzy potrzebują pomocy lub mogą pomóc. No i ta nieszczęsna dziewczyna niech siedzi tu z tym magiem. Reszta proszę swoje szanowne dupy zabierać do sztabu. Już. - powiedziałem trochę się rządząc, ale co miałem robić, jak pół oddziału zwaliło się na raz do jednego małego namiotu?
- A za mikstury dziękuję, na razie mam tego całą skrzynkę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej