Tereny Valfden > Dział Wypraw

Veraph - ostatnia szansa

<< < (5/11) > >>

Arya:
Przewróciła oczami. Kolejny, któremu się podobam... Odepchnęła go od siebie i zaczęła iść dalej. Po chwili odwróciła się do niego, jakby chciała coś powiedzieć, jednak powstrzymała się. Jakby zaczęła już coś mówić - szybko by nie skończyła.

Mohamed Khaled:
Wtedy do sali wbiegł jeden z zaprzysiężonych. Panie! Kratos niedawno wjechał do kolonii karnej! Wtedy mag się zaśmiał.. No to już nie wróci... Edward! Ade! wbiegli obaj. Pierwszy wymieniony rzucił Ci spojrzenie. Szykuj ludzi! Jedziemy do mojego ojca! I zaczął głośniej rechotać... I teraz co zrobi twoja bohaterka? Jest pewien sposób, by zatrzymać go w obozie, razem z innymi. Lecz, musisz użyć mocnych argumentów (:D)

//Podpowiedź: Uczucia

Arya:
No nie..wszystko idzie nie tak, jak powinno.. Zaczęła gorączkowo myśleć, co teraz zrobić, by nie wyglądało to sztucznie. Posłała błagalne spojrzenie Edwardowi. Miała nadzieję, że zrozumie, o co jej chodzi. Odwróciła się teraz do Dartana. Miała ochotę udusić go w tym momencie, wiedziała jednak, że ma zerowe szanse. Zamiast tego z trudem przywołała na twarz chytry uśmieszek. Podeszła do niego powoli. - A czemu miałby nie wracać? Czemu miałby umierać? To jest teraz twoje największe marzenie? Splamić sobie ręce krwią własnego brata? A może wolałbyś zostać teraz tutaj, ze mną? - Przeklinała się teraz za to, że nie zna sztuki perswazji. Nie miała za bardzo pojęcia, co robić, by ten nigdzie nie wyjeżdżał..

Mohamed Khaled:
W kolonii jest pełno demonów. Myślisz, że po co oni stworzyli barierę? By je powstrzymać. A z informacji wiem, że Kratos gówno wie na temat walki z demonami... Oczywiście było to kłamstwo I to nie spalmie sobie dłonie, acz demony tam przebywające.
Edward nie zwracał na ciebie uwagi. Może był speszony, może nie.
Może i bym wolał. Nie chce kończyć dnia rozlewem krwi... Udało Ci się, jednak po części. Edward! Przejmij dowodzenie i jedź do Ron'dla, i do Geroth! Zbierz ludzi!
Tak jest! I wyszedł nawet na ciebie nie patrząc.. A mag objął cię dłońmi, i poprowadził do pokoi...

Arya:
Teraz to Arya myślała, w co się wpakowała. Czy zdoła dalej kłamać? Miała wrażenie, że jego dłonie palą ją przy dotyku. Westchnęła cicho i poszła posłusznie z nim do pokoju.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej