Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wysypisko
Adaś:
-Myślę że dam sobie radę, ociec uczył mnie kiedyś czytać. A jak będę miał jakiś problem, to wtedy o pomoc poproszę.-Powiedziałem do krasnala, zaczynając spacerować pomiędzy regałami. Głowę miałem lekko przechyloną, w celu lepszego odczytywania tytułów, napisanych z boków ksiąg. Co by nie było interesował mnie tylko jedna kronika. Rozglądając się tak po księgach, powiedziałem do krasnala który jeszcze nie odszedł:-A wiecie co, w jednym możecie mi jeszcze pomóc. W której kronice znajdę informacje na temat Chylicy Dolnej i Górnej? Wskazalibyście mi te księgę?
Hagnar Wildschwein:
-Jako godasz? Chylica Dolno i Górno?- zapytał krasnolud niemrawo. Widać nie przychodziło mu na myśl nic związane z podobnymi nazwami
-Pewnikiem wiochy małe jakie zapadłe. Nie wiada mi czego by szukać informacyji o nich, ale w jaki kronice wspomniane - musowo!- z naciskiem na drugą część zdania machnął ręką i wskazał samemu sobie kierunek marszu. Gmerał chwilę między półkami, rzecz jasna wśród tych najbardziej zapadłych woluminów nikomu do szczęścia nie potrzebnych. W końcu wygmerał. "Spis powszechny" i "Księga podatkowa". Ten pierwszy, dajesz sobie rękę uciąć, pamiętać będzie czasy kiedy twój dziad nie był nawet w planach. Drugiego boisz się oceniać. Zaletą tych mogły być jednak trendy pisania w owych czasach, jak wiadomo opisy były dość rozległe i pokrywające zgoła nie interesujące kwestie. Kwestie, które teraz mogły być przydatne.
-Jeśli cosik bedzie, to tu.- powiedział i z zadowolenie grzmotnął tomiszczami o stół. Nie żeby specjalnie, wydawało się że kładł księgi z szacunkiem. Dopiero teraz zauważyłeś w jak grubą skórę są oprawione i jak topornym metalem obite.
Adaś:
-Dziękuje za pomoc.-Powiedziałem do krasnala, przymierzając się do ksiąg leżących na stole. Spojrzałem na tytuł pierwszej, po czym chwyciłem ją w dłonie. Była ciężka, widać ktoś lubił sobie robić ćwiczenia. Odłożywszy ją na bok, przeczytałem sobie tytuł kolejnej.
Koniec końców, nie wiedziałem od której zacząć. I tu, i tu pewnie są ciekawe, a zarazem potrzebne mi informacje. Ostatecznie zdecydowałem co zrobię, ustawiłem obie księgi koło siebie tak, aby bez problemu mogły być otwarte. Teraz po przygotowaniu swojego stanowiska pracy, mogłem się zabrać za robotę. Zacząłem studiować książki na przemian, trzymając się dat zawartych w księdze podatków oraz spisie powszechnym, szukałem potrzebnych mi informacji.
Hagnar Wildschwein:
I było ciężko. Jakkolwiek nie treściwe, księgi były pisane swego rodzaju szyfrem. Zajmowało Ci dużo czasu, by połapać się o czym w ogóle czytasz, a co dopiero odszukać to co Cię interesuje. Po znaczącej chwili łykania kurzu i plątaniny terminów oraz żargonu kronikarskiego przerzuciłeś się na podatki - tam musi być czarno na białym. Nic bardziej mylnego. Może i dane, wartości i przeliczenia byłyby jasne, gdyby nie lokalne nazwy i rozbieżność terminów.
Rozglądając się po otoczeniu, które wbrew pozorom nie uległo większym zmianom, zauważyłeś, że coraz mniej osób znajduje się w pomieszczeniu. Najwyraźniej było już późno.
Adaś:
Mhm.. Pomrukiwałem sobie, przeglądając księgi, ciężko było coś znaleźć w nich sensownego. Czułem się jak dziecko, próbujące czytać po starodracońsku, znając tylko nowożytny. Co poradzić, nie szła mi ta robota, a do tego było chyba już późno. Skoro coraz mnie krasnali było wokół. Wziąłem się rozprostowałem, po czym podjąłem decyzje. Odłożyłem książki w takie miejsce, w którym jak się tu znów zjawie, znajdę bez niczyjej pomocy. Odłożywszy je na jedną z pustych, wyższych półek, udałem się w kierunku drzwi. Trzeba było udać się na kwaterę, aby napić się i odpocząć. Niestety to nie był koniec mojej pracy. Jutro trzeba będzie wymyślić nowy plan działania. -Tak rozmyślając skierowałem się ku wyjściu
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej