Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wysypisko

<< < (4/15) > >>

Hagnar Wildschwein:
-Znaloześ chłopiec to coś szukał?- zapytał krasnolud niedaleko wyjścia. Mimo iż wszyscy brodacze są tacy sami ten wywoływał u ciebie wrażenie jakby znajomości. I śmiechu zarazem. Przypomniałeś sobie w końcu, to on wisiał na półce kiedy jego drabina gruchnęła o ziemię.

Adaś:
-Nie bardzo.-Powiedziałem wykrzywiając się, na myśl o straconym czasie.-Tak to jest, jak biurokracją zajmuje się ledwie piśmienny chłop. No ale jutro koło południa tu wpadnę, no chyba że w Radzie Niedźwiedzia się czego dowiem.-Powiedziałem, zdradzając swój plan na dzień następny, niedawno poznanemu krasnalowi. Wydawał się on poczciwym chłopem, więc co mi szkodziło? A do tego co mi szkodziło, zadać mu jakieś pytanie-No chyba że macie jakiś pomysł, jak poratować człowieka w potrzebie? Albo chociaż umielibyście się odczytywać, w tych gryzmołach co zrobił ten, bójcie się bogowie pisarz?

Hagnar Wildschwein:
-Pokaż zara coś to i gdzieś to szukał- powiedział krasnolud. Szczerze powiedziawszy widziałeś w nim wielką ciekawość. Chyba dlatego, że nie często ktoś z przejęciem po nocach szuka czegoś w bibliotece. Poprowadziłeś go do zaułka, w którym spędziłeś ostatnie godziny.
-Aaaa.. Chylica- sapnął tylko gdy wskazałeś mu tomiszcza na półce, którą wybrałeś. Ciekawe, możnaby pomyśleć, że, pomimo zmiany miejsca, wiedział, o które księgi chodzi. Albo to tylko nocny zwid i głupie przypuszczenia? Począł studiować kolejne linijki, szukał w pamięci informacji i wiedzy, która była z tematem spokrewniona.
-Chylica, a po prawdzie Chylica Dolna i Górna, bo dwie to wiochy były..- zaczął w końcu po kolejnych długich minutach kręcenia brody, lizania spracowanych palców celem ułatwienia przerzucania stron i uciekania w nieznane nikomu drogi krasnoludzkich myśli.
-Sołtysem Chylicy Górnej Stokłos był, piszą poczciwy chłopina. Dolną zaś Kupidyn przewodził.- mówił ważąc słowa. -Osady jak osady, nic specjalnego kronika nie mówi, bydło hodowali, wieprza też uświadczyłeś. Pól bez specjalnej miary, ale dostatnie i przeżyć się dało- opowiadał. W gruncie rzeczy niczego czego domyślić byś się nie mógł.
-Z podatkami nie zalegali, na trakcie ważnym i nie ważnym stali to i karczmy tamoj postawione były, ale głównie chłopstwo tam biesiadowało i sobie tylko znane święta fetowali..- ciągnął wywód. -I byłoby piknie, ale wioch już nie ma. Pono jaka banda lokalna wpadła, pomogli im też wiada miastowie rzeźimieszki i chyc, wszystko w popiół obrócone. Koniec.- efekciarsko zatrzasnął tomiszcze. Potem drugie. Jakby jednego było mało.
-Tyle wiadomo. Ja nic więcej dodać nie mogę poza to, że śledztwo nic nie wskazało, a winni napastnicy pewnikiem ziemie gryzą od lat. A osady nowej nikt tam nie stawiał, bo i po co w stare śmieci iść kiedy lepsze tereny są i bardziej przyjazne.- począł fantazjować jak dziadek dziecku bajki opowiadający.
-A teraz mus nam kończyć, bo mnie stara, jak tych Chyliczan ongiś hanza jaka, spierze i rzić se pocałuje, a nie ją.- uśmiechnął się paskudnie i prowadził cię do wyjścia. Nerwowo.

Adaś:
Szybko wróciłem między regały, gdzie przyszło mi spędzić ostatnich parę godzin. Stanąłem obok krasnala, oparłem się rękoma o blat stołu i grzecznie słuchałem z ciekawością, co krasnolud się dowiedział, w owych księgach. Co prawda część rzeczy bez problemu, domyślałem się z tych archaicznych notatek. Co prawda, parę rzeczy było naprawdę mało ciekawych, ale coś się znalazło. Szczerze zainteresowała mnie sprawa tej bandy, co napadła na obie wsie. Ten trop warto było by zbadać, co prawda na codzień są palone wsie, przez jakieś bandy łupieżców. No ale nie zawadzi tego sprawdzić, może to doprowadzi na jakiś nowy trop? Zmierzając tak w kierunku drzwi, powiedziałem do krasnoluda, w akcie podziękowania:
-Dziękuje za pomoc!-Rzuciłem wyraźnie, dziękczynnym tonem, po czymz robilem krótką pauze w wypowiedzi--A powiedzcie mi jeszcze, nie wiecie u kogo mógłbym się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat? W tej Radzie Niedźwiedzia dowiem się czegoś jeszcze?

Hagnar Wildschwein:
-Może tak może nie- powiedział otwierając drzwi do biblioteki. -Rejestr mają, ale pewnikiem oparty na kronice cośmy ją studiowali teraz- dodał widząc, że pierwsze słowa nie zadowoliły pytającego. -Musza przyznać, że nie wiem po co ci to wszystko wiedzieć, ale nie wnikam. Zasmucić jeno moge, bo wątpie coby coś więcej i tam wiedzieli- cudownie grał zrozpaczonego nad brakiem większej ilości źródeł -Księgi wszak to jedyne ufne źródło wszelki..- ugryzł się w język.
-Dobrej nocy życzę- powiedział i, najtaktowniej jak potrafił, wyprosił cię z biblioteki po czym zamknął drzwi.
Stanąłeś na środku starówki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej