Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dracon - Czyli tam i z powrotem

<< < (5/7) > >>

Adaś:
(..)Dracon udał się w końcu na zasłużony spoczynek. Jak wiemy i rozmowy dyplomatyczne są bardzo męczące... Ale mi zaschło w gardle..-Poskarżył się wierszokleta, nim zdążył porządnie chrząknąć, już my ktoś podawał świeże piwo. Ostatecznie, trzeba jakoś odwdzięczać się za ciekawe historie.-Ale co ja mówiłem?-Spytał bardziej sam siebie, popijając piwa-A już wiem, następnego dnia nazajutrz(...)

Hagmar:
Zdecydował po obiedzie. Wieczorem zaś udał się do portu gdzie na "Linie Andrieja" udał się w długą podróż od Oraki, małego miasta portowego w Cesarstwie. Matsumo wskazał mu cel, drogę Aragorn musiał znaleźć sam. W trakcie tygodniowej podróży dużo myślał i kontemplował. Tak minęło 7 dni i nocy aż w końcu jaszczur ujrzał charakterystyczne skośne dachy domów Oraki.

Adaś:
(..)A morza te słynęły z licznych okrętów pirackich. Lecz Dracon nasz bez żadnych niespodzianek, spokojnie dopłynął. A miasto w którym się znalazł, było typowym dla tej krainy. Wszystko w nim znajdujące się było tak egzotyczne, jak i miejsce do którego dzielny Hrabia się udał....

Hagmar:
..Aragorn też był "egzotyczny" w tych stronach. Gdy zszedł na ląd miejscowi trochę się go bali. Na tyle że musiał aż udać się do miejscowego ratusza by wyjaśnić kim i czym jest. O dziwo nikt nie chciał go spalić na stosie czy nabić na widły jak pewnego pogromcę potworów w czasie bodajże pogromu jakiegoś... Dracon spędził w mieście 3 dni, bawiąc się na koszt miasta. Był wszak gościem z bardzo daleka a jego opowieści o Marancie zaciekawiły tak i prostą ludność jak i poszukiwaczy przygód. Hrabia poznał w Orace mędrca czy też mnicha. Liu Wei był człowiekiem w starszym wieku, z długą postrzępioną brodą. Zaproponował mu że dołączy do niego w jego drodze ku oświeceniu. Aragorn z racji iż nie bardzo znał tutejsze dialekty i okolice -wszak zwiedził ledwie kawalątek tego świata i to głównie w celach czysto zarobkowych - zgodził się na propozycję uczonego. Mnich i adept mrocznych sztuk wyruszyli ku "Smoczemu Grzbietowi", ogromnemu masywowi górskiemu który przecinał kontynent wzdłuż, dokładnie w jego środku. To jednak jest mało ważne, ważne dla tej opowieści jest to co Aragorn jak i Wei zyskali. Oboje wiele się nauczyli, ale najwięcej zyskał na tym nasz bohater. - bard zwilżył usta, opowieść była długa a on nawet nie dotarł w sumie do połowy. Chrząknął i kontynuował - Już wtedy zaczął się zmieniać, często zatrzymywali się w urokliwych i spokojnych miejscach gdzie kontemplowali nad sobą. Dracon zaczął panować nad emocjami. Liu często go prowokował i raz na początku o mało by nie zginął. W każdym bądź razie mnich i wojownik szli dalej w stronę gór. Aragorn dużo pisał o tym co widział. Dni drogi zmieniły się w tygodnie...

Adaś:
(..) Wiele słoń musiało wzejść, nim Aragorn wraz ze swoim towarzyszem dotarli na miejsce. Do klasztoru, położonego wysoko w górach, na pewnym mało znanym płaskowyżu. O którym słyszeli nieliczni...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej