Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dracon - Czyli tam i z powrotem

<< < (6/7) > >>

Hagmar:
Dni zlatywały mu na kontemplacji, ćwiczeniach fizycznych i jaraniu miejscowych ziółek. Pomagało tak samo jak nocne ćwiczenia fizyczne z mniszkami. (O czym traktuje inna opowieść) Klasztor był bowiem nieco inny niż wszystkie. Pewnego dnia Mistrz Fu zabrał Aragorna do świątyni, zapaliwszy liczne kadzidła zajęli się kontemplacją problemu "Czarnego". Mistrz wręczył draconowi fajkę, ten zapalił i pociągnał macha...

Adaś:
(..)-Zioła te były tak mocne, że kiedy tylko pociągnął macha od razu odleciał. I to nie w dosłownym znaczeniu drodzy panowie i panie! Nasz dzielny dracon, padł jak długi! Zioła doprowadziły go do takiego stanu, że zaczeły musię przedoczyma pojawiać wizje. Głównie samotne księżniczki czekającena swojego rycerza. Ale jedne go uderzyła najmocniej...

Znajdujesz się w ciemnej grocie, do okoła dominuje czerń i czerwień. Jesteś ubrany w worek po ziemniakach, a przed tobą stoi mężczyzna. Tyle że półnagi, a dokładnie w samych majtkach, jak się później okazuje stringach....



//:Jaka ta klawiatura jest zjebana -,- prawie 15 minut to na niej pisałem...

Hagmar:
- Ale faza! Yo nigga! - zawołał do tego kogoś. Co to kurwa znaczy "nigga"? I czemu to kojarzy mi się z maurenami w jakiejś mrocznej dzielnicy. - Gdzie ja kurwa jestem?

Adaś:
-W czeluściach piekielny Drogi Aragornie. Ja jestem Wrzód i będę twoim przewodnikiem.

Hagmar:
- Taaa. Spierda... znaczy prowadź. Tam, albo tam... gdziekolwiek w sumie. Co jat u robie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej