Zeleris zmarszczył brwi i również zaczął sprawdzać samego siebie, czy nie miał przypadkiem jakiejś dziary. Przejrzał całe ciało (albo raczej tyle, ile mógł dostrzec) i nic nie znalazł. Oczywiście, jak to już bywa, gdy odetchnął z ulgą, kątem oka dostrzegł kawałek czegoś dość wysoko na swojej klacie. Nie widział całości, gdyż musiało to zachodzić na szyję, ale bez wątpienia coś tam było.
- Cholera! - warknął. - Co ja tu mam? - zapytał kogokolwiek, aby wyjawili mu ten straszny sekret. Miał wytatuowanego kotka.