Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sierotka ma muszkiet

<< < (17/21) > >>

Hagmar:
- Od jakiegoś czasu w Ombros mam agenta. Czekam na raport, wracajcie do miasta. W tym samym czasie wróciła Maria, pół naga stanęła przed nami.
- Skurwiele mają większy obozik na polanie. Liżą rany, zabiłam ich forpoczty.
- Widać, masz jeszcze ślady krwi na policzku. Powiedział żartobliwie. - Chcecie się tym zająć?

Adaś:
Jakoś nie miałem ochoty snuć domysły. Dopiero jak przybył Aragorn i odnalazł liścik, wiedziałem na czym już stoję. A raczej z czym ewentualnie mielibyśmy do czynienia. W końcu bylibyśmy głupi, gdybyśmy się rzucili w ciemno, na poszukiwania. Już miałem coś powiedzieć, kiedy nagle wróciła owa Maria, co na zwiad poszła. Szczerze powiedziawszy na chwilę zawiesiłem wzrok na jej odsłoniętym ciele. I zagwizdałem pod nosem. Koniec końców, nie codziennie ma się okazję, ba zaszczyt podziwiania, piękna. A moja dusza wbrew pozorom, jest bardzo czuła na piękno. W szczególności w takiej postaci, człowiek z taką wrażliwością jak ja, choć i za pewne Zeleris ją posiada, mógłby patrzeć godzinami, oraz podziwiać jakże piękny cud natury. Ale po chwili wpatrywania się obserwowania, oderwałem się od tej czynności. W końcu wypadało coś powiedzieć:
-Ja w to wchodzę.-Ale nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał o jedno-Ale wiesz przysługi i przyjaźń swoją drogą, ale co będziemy z tego mieć?

Hagmar:
- Wdzięczność Korony. Wyszczerzył białe jak śnieg zęby.

Nessa:
Pojawienie się wybuchowego i momentami agresywnego dracona, który czasami rzucał się na swoich podwładnych, uspokoiło Nessę. Przynajmniej wiedzieli, na czym stoją. A i wiele rzeczy można było powiedzieć o Aragornie, ale na pewno nie, że jest skąpy.
Więcej uwagi natomiast niż rozmowie mężczyzn długoucha poświęciła przemianie Marii w wilkołaka. To była pierwsza taka istota, którą spotkała. Podczas jednej z wypraw Zeyfar straszył ją tymi istotami, a miał ku temu sposobność - znajdowali się na ich terenie, była noc, a o srebrnej broni Tinuviel zbyt wiele wtedy nie myślała. Teraz jednak było to o tyle osobliwe spotkanie, gdyż Nessa kilka lat spędziła w otoczeniu wampirów z Trójprzymierza. A nawet byle dzieciak wie, że te istoty 'ciepłe' i 'zimne' za sobą nie przepadają. Gdy kobieta zniknęła elfce z oczu powróciła do dyskusji podczas której miała sposobność zachichotać dwa razy. To całkiem sporo jak na brudną i obolałą elfkę.
- O ile nas ona nie zje wcześniej - skomentowała przerażający dość uśmiech dracona. Aragorn chyba zapomniał, że wygląda jak miniatura smoczka. - Ja w to wchodzę. I tak nie mam nic do roboty - wzruszyła ramionami po nie do końca zgodnej z prawdą odpowiedzi. W końcu wypadałoby pojawić się w siedzibie Trójprzymierza.

Zeleris Flamel:
- Wdzięczność Korony oczywiście jest cenna i tak dalej, ale... - Dracon zawahał się, szukając odpowiednich słów. - Nie zapewni ona nam środków, które moglibyśmy wykorzystać w dalszej służbie ku chwale ojczyzny i tak dalej - powiedział w końcu. Nie ma co go winić za taką chciwość. Istotnie potrzebował pieniędzy na trening i sprzęt. Który mógłby wykorzystać właśnie w "służbie Koronie".

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej