Tereny Valfden > Dział Wypraw
Sierotka ma muszkiet
Zeleris Flamel:
Nazwa wyprawy: Sierotka ma muszkiet
Opiekun: Aragorn, Adaś (Tak do pomocy)
Wymagania: brak
Uczestnicy: Nuda, Zeleris, Adaś
Tak jak zostało umówione Zeleris przybył do karczmy "Pod Kozim Kopytem", aby tam zaczekać na resztę kompani. Jakoś udało mu się zapamiętać miejsce spotkania, mimo, iż na festynie miał pewne problemy z koncentracją. Zapewne przez zmęczenie, czy coś. Tak więc dracon czekał przed karczmą, siedząc na ławce i starając się nie zwracać uwagi na dzieciarnię, która chyba była żywo zainteresowana człekokształtnym smokiem. Siedząc umilał sobie czas posyłaniem krzywych uśmieszków do niewiast, które się tutaj panoszyły, oraz unoszeniem z ziemi kamyków, przy użyciu telekinezy. A co, trenować trzeba zawsze. Ważnym jest, i należy na to zwrócić uwagę, że siedział na zewnątrz, a nie w karczmie. Powód był prosty. W karczmach jest alkohol, a dracon porankiem po festynie poprzysiągł sobie, że więcej pić nie będzie. Tak więc siedział i czekał.
Adaś:
Wkroczyłem wesołym krokiem do karczmy, w rączce trzymałem butelkę świeżo upędzonego, domowego samogonu. Rozejrzałem się po karczmie, ujrzałem Zielka. Grzecznie zbliżyłem się do jego stolika, usiadłem na ławę, oraz w formie przywitania spytałem, pokazując butelkę:
-Napijesz się? Szukam królika doświadczalnego ÂŚwieżo pędzony, jeszcze nawet nie kosztowałem.
Zeleris Flamel:
Mag siedział sobie dalej i rozmyślał nad sensem istnienia wszechświata, gdy poczuł, że jednak robi się zimno. Dlatego też wstał i wszedł do karczmy. Tam usiadł przy7 pierwszym lepszym stoliku i kontynuował rozmyślania. I wtedy podszedł do niego Adamus, który musiał wejść do budynku chwilę po magu. Zel podniósł wzrok znad stołu. Zobaczył co przybysz ma w ręku.
- Pewnie będę tego żałował, ale jasne, czemu nie - odparł, jakoś tam zapominając o własnym postanowieniu. - Witaj, tak w ogóle. Widziałeś resztę może? - zapytał ciekaw kiedy będą mogli ruszyć.
Adaś:
-Nie było mi dane ich jeszcze spotkać.-Powiedziałem polewając do dwóch kubków, które znikąd wziąłem. Taka tam magia zwykłego wojownika. Kiedy tylko kubki były już pełne, powiedziałem, dźwigając kubek do toastu:
-To zdrowie?
//:Sorry Draguś za ten błąd ale już nie myślę dzisiaj, za dużo roboty, słońca i rozpuszczalnika -,-
Zeleris Flamel:
// Jakbyś teraz o tym nie wspomniał, to pewnie mało kto by to zauważył :P
- No to sobie trochę posiedzimy, skoro nie było ci dane ich spotkać. - Mag wcale nie zakpił ze sposobu w jaki Adamus mu odpowiedział. Wziął pełny już kubek. uniósł go lekko.
- Zdrowie! - powtórzył za Adasiem i napił się. Po czym się rozkaszlał. Chwilę trwało zanim złapał oddech. Podejrzliwie powąchał to, co jeszcze w kubku zostało.
- Jasna cholera, z czego to?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej