Tereny Valfden > Dział Wypraw

Sierotka ma muszkiet

<< < (16/21) > >>

Zeleris Flamel:
Zjawienie się Aragorna ze Służbami było raczej niespodziewane. Aż dziw, że nie mieli czerwonych płaszczy i kapeluszy. Zeleris już nawet nie zastanawiał się, jak wielki to musiał być przypadek, iż akurat byli oni w okolicy.
- Po prostu - odparł dracon draconowi. Nie po dracońsku. - Tak gdzieś pięćdziesiąt ludzi zaatakowało karczmę. Najpierw odpieraliśmy ich, potem jednak wybili bramę. Jednak tę Miltenowi udało się zagrodzić ogniem. Z tym, że później wywalili drugą bramę i kilku wdarło się do środka. Mieli pochodnie, zmierzali akurat w stronę wozów z towarem. Zatrzymałem ich zaklęciem, lecz jeden z nich rzucił, czy wypuścił pochodnie, która spadłą akurat na wóz. Praktycznie niemożliwy zbieg okoliczności. Yarpen później klął na Khera, więc to chyba jego ludzie - opowiedział mniej więcej co się stało.
- Jeśli tak się zastanowić nad tym, to ciekawi mnie pewna kwestia. Skąd oni wiedzieli o transporcie? Czyżby ktoś z otoczenia Yarpena był zdrajcą? - Oskarżenie może było dość mocne, ale chyba nie tylko Zeleris o tym myślał. Wszak atak nie mógł być przypadkiem.

Hagmar:
- Oleg sprawdź trupy. Maria! Zwiad. - dracon wydał jeszcze kilka poleceń. - Wiesz Zeleris, to może być i robota jakiegoś kupca Valfdeńskiego. Firma Yorgena ma monopol na broń i wynalazki krasnali stąd aż na wyspy Konfederacji w Tinrilecie, więc wiesz... to sprawa polityczna. - w tym czasie Maria zdjęła pancerz i na oczach wszystkich przemieniła się w wilkołaka mknąc w las na zwiady.
- Sir? Jeden z komandosów podał Aragornowi nadpaloną i obkrwawioną kartkę.
- Ooo, ciekawe. Mhm... Kurwa! To nie robota Khera, znaczy jego też ale... to nasi. Szlachta i kupcy.

Zeleris Flamel:
- No tak, kupcy, ale skądś musieli wiedzieć o transporcie. Yarpen przecież głupi nie jest i nie rozgłaszał tego - odparł dracon. - Ktoś mógł sprzedać tę informację. Dobrze wiesz, ze to towar jak każdy inny. - Obojętnie obserwował przemianę kobiety. Spojrzał na kartkę, którą dostarczono Aragornowi. Zmarszczył brwi.
- Szlachta mówisz... - Prychnął. - W sumie to nie powinno nikogo dziwić. Można? - zapytał wskazując na kartkę. Sam był ciekaw treści.

Hagmar:
- Masz, to rozkaz ataku wraz datą i podpisem jakiegoś Hansa. Pytanie kto z firmy zdradził? To nie nasza sprawa. Naszą sprawą jest dorwać tego havekara.

Zeleris Flamel:
- Paskudne imię. Kojarzy mi się z brzydkimi babami - skomentował Zeleris, czytając kartkę z rozkazem. Oddał ją Aragornowi. Rzucił jeszcze spojrzenie w stronę Nessy i Adamusa. Nie wiedział, czy chcą się do tego mieszać, ale on zamierzał. Wszak nie było już to bezsensowne rzucenie się na niewiadomego wroga, tylko już w miarę zorganizowana akcja. No i istniała szansa na danie w pysk jakiemuś szlachetce, czy kupcowi. Zawsze jakiś plus. 
- Od czego najlepiej byłoby zacząć? Przecież nie będziemy pytać kupców w stolicy, czy znają Hansa - zapytał szefa Służb Specjalnych. Kto jak kto, ale on musiał się na tym znać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej