Tereny Valfden > Dział Wypraw

Górski spacer

<< < (9/39) > >>

Zeleris Flamel:
Dracon przyjrzał się dymowi w oddali.
- Tylko trzeba się będzie sprężyć, jeśli chcemy dotrzeć tam przed zmrokiem. W sumie ciekawe co tam jest i czy w ogóle znajdziemy tam nocleg... - Nie należało bowiem zapominać, że nie każdy był gościnny.
- Szybciej więc. - Przyspieszył po tych słowach.

Aurius:
Podróżni dojechali akurat w momencie, gdy na zewnątrz zapadły naprawdę nieprzyjemne mroki. To co zobaczyli przypominało najzwyklejszą gospodę, czy też schronienie podróżników im podobnych.

-No to teraz się okaże, czy zagościmy tutaj na dłużej. Smoki przodem. - rzekł paladyn przepuszczając Zelerisa.

Zeleris Flamel:
Jakoś udało się dojechać przed całkowitym zapadnięciem nocy. To co znaleźli było gospodą. Przynajmniej na to wyglądało. Dawało to jako taką obietnicę schronienia, lecz w obecnych czasach nigdy nie wiadomo, co spotka się na szlaku. Słysząc słowa zakonnika Zeleris ruszył przodem. Pchnął drzwi i wszedł do środka.

Aurius:
Z wnętrza buchnęło przyjemne ciepło. Gospodarz stał przy niewielkim barku spoglądając na palenisko w kącie. Grzały się przy nim trzy dość sporawe psy. Zwierzęta jednak średnio zareagowały na wasza obecność. Zauważyliście też dwa duże fotele przy palenisku, a w kącie coś w rodzaju kanapy. Całe pomieszczenie było urządzone dość przytulnie. Nie wiadomo co z górnym piętrem, gdzie prowadziły schody.

Gospodarz z początku nie był zadowolony z widoku smoka, lecz jego mina nieco pojaśniała w momencie kiedy do środka wszedł również zakonnik.
-Witam panów. Jestem Kochar, właściciel tego przybytku. Czym mogę służyć? - spytał wyjątkowo uprzejmie.
-Znalazły by się może dwa pokoje na zbyciu? A i jakąś ciepłą strawą byśmy nie pogardzili.
-Pewnie, że tak. Mało ludzi w tych stronach, więc nigdy nie ma tłoku. Siądźcie panowie przy ladzie. Zaraz coś przyniosę. - po tych słowach Kochar zniknął za kotarą.

Zeleris Flamel:
Zeleris zaś nie był zadowolony z widoku gospodarza. Lub raczej z jego miny niezadowolenia. Usiadł sobie przy ladzie. Z paleniska buchało ciepło. Miło było tak sobie siąść po podróży. Psy chyba miały w głębokim poważaniu przybyszów, gdyż nie bardzo reagowały. Dracon pozwolił, aby zakonnik zamówił co tam trzeba.
- Aż dziw, że można się tutaj utrzymać z prowadzenia karczmy, skoro mało ludzi jest w okolicy - stwierdził, czekając aż wróci gospodarz.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej