Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cokolwiek będzie, wytrwamy! Epicka obrona Mrozów.

<< < (14/17) > >>

Elrond Ñoldor:
- Uciekać się zachciewa... Aresh isgrash! Aresh isgrash! - nad jego dłońmi zmaterializowały się kamienne pociski. Wystrzeliły jak z armaty, gdy Elrond siłą woli cisnął nimi w uciekinierów. Pierwszy oberwał w plecy, cicho zawył gdy pękał mu kręgosłup. Drugi oberwał w głowę. Hełm efektownie poszybował w powietrze, razem z kawałkami czaszki.
- Przez chwilę myślałem żeś Sado!

Hagmar:
- Sado umarł i stał się człowiekiem. Kutas jest po drugiej stronie rzeki i dowodzi. Wróg pod naporem Valfdeńskiej ciężkiej jazdy zaczął się cofać. Jedyną drogą ucieczki był most. - Ha! Spierdalają! Dracon dał sygnał piechocie i kawalerii by się zatrzymała, po chwili na uciekającego wroga spadł kolejny deszcz ognia i nawałnica piorunów. A potem piechota znowu ruszyła. Wszak wróg nie mógł zdążyć okopać się po swojej stronie.
- I to jest nowoczesna wojna Edziu. Zabijanie tysiącami skraca czas działań wojennych do minimum. Podszedł do trupa i wyrwał miecz z tarczy. - Choć, bitwa nam ucieka. Powiedział i wzbił się w powietrze. Poleciał na drugi brzeg, odnaleźć Khera.

27tyś. xRycerz
13tyś. xZbrojny

Mohamed Khaled:
Heshar Anash! wykrzyczał. Nabiegający mężczyzna runął na ziemi, ze spaloną głową.
Anash! wymówił. Granata rzucił prost w jaja przeciwnika. Zgiął się w pół. Zaczęło tryskać coraz więcej krwi. Podbiegł, i swymi mieczami dobił konającego.
Ruszył dalej. Przed nim walczyło 2 żołnierzy. Zaatakował! Podbiegł i uderzył. Nie udało mu się to. Oberwał prost w ramię. Stracił przytomność na dosłownie 5 sek.. Szybko wstał i odepchał przeciwnika telekinezą. Podbiegł do niego,
i chciał go przebić, lecz jego obydwa miecze zostały... w tarczy! Szybko wyciągnął je, lecz przeciwnik już się podniósł. Zadał kilka poważniejszych ran, lecz nie zdołał go zabić. Znalazł słaby punkt. Gdy ten się zamachuje, odsłania niezakrytą część ciała. To wykorzystał. Gdy wróg zaatakował, zrobił szybki unik i wbił jedno z ostrzy w... pachę! Drugie ostrze natomiast, wbił po drugiej stronie. Przeciwnik wypuścił miecz, i klękł wijąc się z bólu. Sparda mając tak w zwyczaju dobił go. Padł na ziemie ledwo dysząc. Cry klękł koło niego. Niech Rasher ma cię w opiece, przyjacielu. Requiescat in Pace. Po czym palcami zamknął mu oczy. Przeciwnik odszedł z tego świata. Wstał i ruszył na swych odwiecznych wrogów...

Widząc lecącego barona, krzyknął: Udanych łowów Aragornie!

Elrond Ñoldor:
- W takim razie na nich... - uśmiechnął się lekko. Trochę pobladł. Najwyraźniej masowa rąbanina nie wpływała na niego tak dobrze jak na Aragorna. Skoncentrował się mocno, wyciągnął kostur i wybrał cel. Przed sobą, gdzie było pełno wrogów. Umiejętnością teleportacji przeniósł się tam, gdzie wrogów było w cholerę...

Mohamed Khaled:
Ruszył do dalszego ataku. Heshar Anash! wypowiedział, po raz kolejny. Stworzoną kulę rzucił wprost na nadbiegającego rycerza. Przepaliła ona zbroję, ciało i wyleciała z drugiej strony.
Anash! wykrzyczał. Kolejny z nadbiegających padł, lecz był żywy. Granat odrzucił go troszkę w lewo. Podbiegł do niego, i zadał serie ciosów w stronę wroga. W końcu, kiedy byli obydwaj osłabieni wypuścili miecze. Zaczęli lać się gołymi pięściami. Walczyli dobre kilka minut, aż w końcu jeden z nich padł. Sparda końcówką sił siadł na nim, wziął pobliski kamień i jebnął mu kilka... naście razy po twarzy. Po czym zemdlał.

Kilka minut później...

Wstał. Bolała go głowa. Podszedł po swoje ostrze po czym zaczekał aż jeden z nich zaatakuje. Gdy to się stało, odskoczył szybko na bok by nie zostać trafionym. Prędko podbiegł do rycerza i zaatakował go. Następnie Sparda rozprowadził serie ciosów: Góra, dół, lewo, prawo, przekątna z lewej, przekątna z prawej. Jednak większość ataków zdołał sparować tarczą, lub mieczem. Sparda atakował ciągle, robił uniki i ciął. Jednak nie dawał rady. Ostrze wroga go w rękę. Na szczęście była to tylko rana cięta. Rozprowadził kolejne serie ciosów. Tym razem tego nie wytrzymał. Padł na ziemie. Podchodząc do niego mruknął:
Nie bój się śmierci, przyłącz się do niej! po czym swymi ostrzami zaczął wbijać w korpus. Zaczęła tryskać krew, co oznacza że dotarł do narzędzi wewnętrznych. W zgiełku bitwy nie zobaczył jak ruszył na niego jeden z zbrojnych. Został przewrócony. Jednak dzięki swym umiejętnością. odpechał go telekinezą, wstał i ruszył do bitwy...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej