Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cokolwiek będzie, wytrwamy! Epicka obrona Mrozów.

<< < (13/17) > >>

Mohamed Khaled:
Heshar Anash! - wymówił w zgiełku bitwy. W ręce jego powstała kula ognia, którą rzucił w nadbiegającego bandytę. Przeszła na wylot przez brzuch. Mężczyzna padł na ziemie umierając w sekundach. W tym czasie nabiegało kolejnych dwóch. Nie zdążył zrobić uniku. Jeden z nich przewrócił go, i tak jak ostatnio miecz mu wypadł. Ten szykował się do zadania śmiertelnego ciosu, i gdy się lekko schylił, Sparda dzięki telekinezie przyciągnął swój miecz, który ważył mniej niż 2 kg i wbił mu prosto w szyję. Wróg tylko zdążył jęknąć z bólu i padł martwy koło Cry'a.

Szybko wstał, i wyciągnął miecz z trupa. Człowiek który go przewrócił właśnie zaatakował. Zrobił szybki unik, i podskoczył po swoje drugie ostrze. Udało mu się. Podniósł miecz, i zaatakował. Jego cios został sparowany. Szary wilk kopnął go w brzuch. Wykorzystał do momentalnie. Wbił miecze w ziemie, i wymówił zaklęcie. Anash! Granat z magmy poleciał wprost na głowę bandyty. Hełm, który miał na sobie nie uchronił go za bardzo. Został na tyle ranny, że nie był w stanie stać a co już mówić walce. Miał teraz okazje go dobić. Chwycił swe miecze, i w zwolnionym tempie ruszył na rycerza. Nie miał szans! Obydwie stale przebiły zbroję, uśmiercając go... Na twarzy Spardy nie było widać uczuć. Wyciągnął swe wykrwawione miecze z człowieka, i ruszył do ataku...

6/76tyś. xRycerz
0/33tyś. xZbrojny

//Napisz ty coś, bo mi przyślą za chwile ostrzeżenie że piszę post pod postem :D

Elrond Ñoldor:
Elrond nie tego się spodziewał. Wydawało mu się, że przeciwników będzie znacznie mniej. Doszedł jednak do wniosku, że tak będzie łatwiej trafić czarem. Skoncentrował się więc potężnie i wypowiedział inkantacje czaru:
- Aresh isgrash! w jego dłoni pojawił się kamienny pocisk. Wystrzelił go dzięki psionice w nacierającego wroga. Jeden oberwał w korpus, zmiażdżyło mu klatkę, wypluł płuca...
- Czeka nas długa walka panowie... - krzyknął do otaczających go czarodziei...

Hagmar:
Obok Edzia i grupki magów wylądował czerwony dracon z kilkoma czarnymi plamami. Podszedł do Elronda i klepnął go przyjacielsko w ramię uświniając jego szatę świeżą krwią. - Fajnie jest co? Spychamy ich na most. W ich stronę biegło 4 rycerzy. Kamikadze pieprzeni... Dracon ruszył sam na czterech padalców, pierwszy stracił rękę w łokciu gdy atakował, drugi dostał w pysk z pięści gdy miecz Aragorna utkwił w jego tarczy. Rycerz odrzucił ją i z złamanym nosem oraz bez kilku zębów rzucił się wściekle na barona. Dracon nie miał broni, unikał ciosów, wypatrzył lukę w jego obronie i złapawszy wroga za rękę z bronią wykonał obrót kładąc ją sobie na ramieniu, robiąc z niej dźwignie szybkim ruchem złamał ją. Ponowny obrót i kolejny cios w morde, potem w krocze. Przeciwnik padł trzymając się zdrową ręką za jaja, Aragorn nadepnął na jego szyje i mocnym tupnięciem zmiażdżył mu tchawice. - Edziu! Krzyknął gdy pozostali dwaj zaczęli spierdalać.

Mohamed Khaled:
Ruszył do ponownego ataku. Biegło na niego 4 rycerzy. ÂŁatwizna - myślał.
Mylił się. Obkrążyli go i zadali serie ciosów.
Heshar Anash! - rzucił w kierunku jednego z nich. Stworzona kula poleciała prost na szyję, paląc wszystko na swej drodze. Anash! wymówił. Rzucony granat trafił w sam czubek głowy. Oszołomił na tyle przeciwnika, że Sparda oboma miecza zadał kilka... naście cięć w brzuch. Wróg padł na ziemie, i umarł. Pewnie z tego, że jego zbroja została rozwalona, i że brzuch był do wymiany.
W tym czasie 2 pozostałych zaczęło uciekać. Na ich miejsce wskoczył zbrojny.
No to mam przerąbane. mruknął. Zaatakował. Cry chciał sparować cios, lecz został zraniony w rękę. Miecz mu wypadł, i wbił się 2m. dalej. Został mu tylko jeden miecz. Ruszył do ataku. Nie zadał ciosu, ponieważ został kopnięty w brzuch, a co za tym idzie spadł z hukiem na ziemie. Przeciwnik podbiegł do niego, lecz białowłosy odepchał go telekinezą. Szybko użył jej ponownie, by podnieść swój miecz. Zrobił to. Miecz powoli zbliżał się do właściciela, gdy wróg wstał i zaatakował. W ostatniej chwili, gdy miecz zbrojnego był już w powietrzu, szary wilk chwycił miecz przyciągnięty telekinezą, chwycił drugi i uderzył kilka razy w brzuch napastnika. Ten wypuścił miecz, lecz on nadal leciał na ciało bohatera.
Zrobił szybki unik, lecz było za późno. Miecz trafił w plecy, rozcinając szatę i robiąc wielką czerwoną krechę.
Udało jednak mu się wstać. Popatrzył na swego przeciwnika który miał jego miecze w brzuchu. Podszedł do niego, wyciągnął je i ruszył do ataku.


//czerwony dracon z kilkoma czarnymi plamami. What?
//A nie czasami czarny dracon z kilkoma czerwonymi plamami?

Hagmar:
//Jestem tak umazany krwią że jestem bardziej czerwony niż czarny. Moja postać strasznie masakruje ciała podczas walki,  :P

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej