Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cokolwiek będzie, wytrwamy! Epicka obrona Mrozów.
Mohamed Khaled:
//Czekaj... to ile ich jest? 90tyś? Czy 43ttyś? Bo ty piszę:
90Tyś. xRycerz[/]
43ttyś. x...
Był gotowy... Miał w sobie dostatecznie dużo energii, by zabić kilku... Przyszykował się i... usłyszał że czekać! Jak to? To atakować czy nie? myślał.
//Teraz mam nadzieje że chociażby po moich następnym postach będzie kto pisać... Bo jeśli mam kogoś zabijać, to 2 na post. A nie będę pisał post pod postem, bo mi przyślą ostrzeżenie.
Hagmar:
//Poprawione
Mohamed Khaled:
Dobra... dość tego! - szepnął. Heshar Anash wymówił. W jego ręce powstała kula ognia.
Rzucił ją, w jednego z wrogów który był najbliżej. Wymierzył dokładnie tak, by ta trafiła w głowę. Uderzając, spopielił łeb na popił. Jeden z głowy. Zostało 89,999 żołnierzy.
Anash! - wymówił kolejną inkantacje. W jego ręce powstał granat magmy, który dzięki telekinezie rzucił w kolejnego z przeciwników. Nie zrobiło to wielkiego uszkodzenia, lecz korpus został uszkodzony...
//Już zaatakowałem. Mam nadzieje że można :)
Hagmar:
Nim lojaliści ruszyli do ataku na wroga spadła nawałnica strzał, które niemal przesłoniły niebo, powietrze wypełnił zapach zapach prochu. A potem... potem spadło niebo. Deszcz ognia zalał pędzącą masę paląc każdego kto miał pecha. To ich spowolniło jednak nie zatrzymało. Baron zadął w róg, z nieba spadło pięć meteorytów, huk uderzenia sprawiał że dzwoniło w uszach, fala uderzeniowa sprawiła że niektórymi z naszych zachwiało. Wróg zaś w sporej części po prostu ewaporował. Porozrywane i popalone ciała leżały wszędzie, zatrzymali się w przerażeniu, chcieli uciekać. Ale wtedy na ich flanki i tyły uderzyła kawaleria. A od frontu wojsko prowadzone przez Aragorna. Dracon biegł w pierwszej linii, wpadł z resztą na oszołomionych wrogów. Ciął na odlew, trafił między żebra jakiegoś biednego rycerza który był w takim szoku że nawet się nie bronił. Wyszarpnął miecz i w pół piruecie odrąbał dłoń człowiekowi który próbował go oflankować, dobił go rozrąbując mu łeb. Trzeci bronił się dzielnie, parował ciosy tarczą, uderzył mieczem chcąc ciąć dracona w bok, Aragorn chwycił jego rękę i momentalnie ciął zdezorientowanego rebelianta od dołu przez pachwinę, ostrze trafiło na tętnicę, krew buchnęła przez rozciętą kolczugę. Generał chwycił miecz poległego, ruszył na jeszcze jednego wroga, zaatakował stalowym mieczem od lewej, jednocześnie drugim ciął z prawej, nisko. Przeciwnik sparował pierwszy cios, drugi trafił go w udo, płytko ale człowiek upadł na jedno kolano, dracon zaatakował znowu, rycerz zasłonił się tarczą. Wtedy Aragorn uderzył od drugiej strony, dokonując dekapitacji wroga. Krew z przeciętych tętnic poplamiła barona, który i tak był już prawie cały czerwony...
76tyś. xRycerz
33tyś. xZbrojny
Mohamed Khaled:
Ja pierdziele! skomentował widząc masakrę na polu bitwy. Heshar anash! - wymówił głośno. Tak jak poprzednio, rzucił w nabiegającego mężczyznę. Oberwał w głowę, i padł martwy. Anash! rzucił ponownie inkantacje. Magmowy Granat, rzucony dzięki telekinezie uderzył w korpus, uszkadzając go mocno. Sparda wyciągnął oba miecze. Jeden od Dragosaniego, drugi od Aragorna. Ruszył do walki.
Będą na polu bitwy starał się odszukać mężczyznę z uszkodzonym korpusem. Udało mu się... Podbiegł do niego tyłem, i zaatakował. Człek zablokował cios, lecz nie widział że Cry ma dwa miecze. Gdy jednym trzymał ostrze przeciwnika, drugim wbił prosto w brzuch przeciwnika. Rycerz coraz słabiej blokował cios, aż w końcu wypuścił miecz z ręki. To wykorzystał szary wilk. Gdy przeciwnik złapał się za brzuch, wbił mu obydwa ostrza w kark. Padł wykrwawiając się na śmierć.
W tym czasie...
Zabijając sam tego człowieka, zwrócił uwagę jego towarzysza. Ten ruszył do ataku. Białowłosy zrobił szybko unik na bok, i uderzył jednym z mieczy w plecy. Przeciwnik się zachwiał, lecz był gotowy do zaatakowania. I to zrobił! Sparda starał się zrobić unik, lecz mu się nie udało. Został przewróconym, a jego miecz odrzucone na 1,5 metra od niego. Wróg zadał cios. Oberwał w brzuch. Rana nie była głęboka, lecz na tyle ostra że krew się polała. Zabrudziła szatę. Tyle kurwa! - rzucił w stronę rycerza. Użył telekinezy, i odepchnął go troszkę w tył. Szybko wstał, i podbiegł do mieczy. Podniósł je, i ruszył na wroga, który już się szykował. Podbiegł, i wydał serie ciosów oboma mieczami. Nie miał szans blokować 2 mieczy na razy. Co chwilę obrywał. Czy to w brzuch, czy nogę. W końcu osłabił go na tyle, że gdy ten zrobił zamach, spadł na ziemie. Cry zlitował się i dobił go, by ten nie cierpiał. Po wszystkim ruszył z powrotem do bitwy...
3/76tyś. xRycerz
0/33tyś. xZbrojny
//1 z magii.
//2 Z miecza
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej