Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cokolwiek będzie, wytrwamy! Epicka obrona Mrozów.
Anette Du'Monteau:
-Znasz go, lubi się czasem kryć. Można powiedzieć, że wziął sobie urlop, a ja nie utrzymywałem z nim dłuższych kontaktów. W sumie zgadłeś bo przez dłuższy czas ja i mój oddział żył w górach Nagaz. Jest tam sporo jaskiń, a wciąż czuliśmy pewną powinność do starej siedziby Oterio Vomnen. ÂŻałuje jedynie, że nie wyrosła mi broda przez ten długi czas! - zaśmiał się elf. -Mogę swoich ludzi zostawić na skraju lasu, niedaleko mostu. Koło 50 strzelców na nic się nie przyda w otwartej walce. Paru zostanie na tyłach gdyby ktoś próbował się przedrzeć tutaj. - wyjaśnił.
-Widzę, że większość starej drużyny zginęła albo straciła na swym znaczeniu. Mistrz Gordian, hrabia Gunses, diuk Devristus. Nawet Bractwo upadło razem z sir Mebem i Mortimerem. Jednak do tej pory nie wiem co się stało z Nifrenithilem...
-Zabawnyś jak zawsze staruszku. Nie strać zębów przez zbytni śmiech.
Elrond Ñoldor:
- Wybacz, nie powinienem dręczyć słabszych. To nieładnie.
Mogul:
Kompania z zabójczym tempem gnała dyktowanym przez Mogula gnała przed siebie. Mogul jako jeden z nielicznych nie odzywał się do nikogo. Myślał nad strategią by zniwelować iloś ofiar po stronie sojuczniczych wojsk.
Hagmar:
- Czyli jednym słowem wasza firma padła. Mam nadzieje że ktoś dba o Gniazdo? Spytał gdy wracali do sztabu. - Wasi ludzie muszą ostrzeliwać rzekę. Kher Spróbuje użyć łodzi desantowych to pewne, dlatego mam tu tyle katapult i onagerów. - wskazał ręką na sprzęt oblężniczy. - Nikt nie wie co z Nifem albo Domenickiem aep Zirginem, a szkoda bo to zacni wojownicy byli.
//Reszta: Dotarliście na miejsce po kilku dniach. Mrozy to 25 chałup, karczma i kaplica poświęcona Zewoli, na południe od wioski wznosi się dracoński chram.
Mogul:
-Dobra. Dowódcy idą ze mną do chramu na spotkanie z Aragornem, reszta ma na razie czas wolny. Przygotujcie się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej