Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cokolwiek będzie, wytrwamy! Epicka obrona Mrozów.

<< < (8/17) > >>

Anette Du'Monteau:
-Oczywiście. Ktoś taki porządnicki jak Zeyfar nie zostawił by zamku samego sobie. Wybiera sobie pewne osoby do tego. - odparł elf. -Ano fakt, Domenick był chyba najprawdziwszym krasnoludem z krwi i kości, jakiego było mi dane poznać. - dodał. -Co do bitwy...Samej rzeki przecież nie będziemy ostrzeliwać. Jeśli spróbują się przedrzeć rzeką to przeciw łodziom trzeba by było wysłać magów i sprzęt oblężniczy. Moi łucznicy mogą się zająć nimi, gdy już na przykład wyjdą na ląd. Czego osobiście bym raczej nie chciał.
-Skąd ta pewność o mojej słabości? - parsknął niziołek. -Jesteś równie podatny na pewne środki, co i ja na inne. Tobie by było ciężko rzucać zaklęcia z rozwalona krtanią, a mi trzymać broń z zmiażdżonymi lub poparzonymi palcami. Każda sztuka ma swoje wady.

Hagmar:
- Wiesz Anv, ja miałem na myśli strzelanie do ludzi w łodziach. By ich pozabijać nim wylądują. Przynajmniej część z nich, sami nie będziecie przecież. Nie chcę by zdesantowali mi sie na skrzydłach. I tak ich główne natarcie przejdzie przez most. Innej opcji nie mają. O, przybyło OHO. Spojrzał na kupe ludu która przybyła. - Przedstawienie czas zacząć. Rzucił i poszedł szukać Mogula.

Mohamed Khaled:
Mamy czas wolny? myślał... Przez całą drogę zastanawiał się, czy będzie mu dane przeżyć tą bitwę. Nie miał zamiaru uciekać, i był gotowy na śmierć dla korony, lecz nie śpieszyło mu się na tamten świat. Skoro mieli wolny czas, poszedł do karczmy. Nuż gdzie miał by indziej iść? Wszedł do środka, i podszedł do stolika najbardziej schowanego w cieniu. Nie miał zamiaru się wychylać, wręcz przeciwnie. Siedział, i czekał. Czekał aż coś się stanie. Miał nadzieje że bitwa nadejdzie szybko, bo im szybciej wróg zacznie szturm, tym szybciej skończą przy obronie. Czekał...

Elrond Ñoldor:
- Coś w tym jest - odpowiedział niziołkowi. - Ja idę do karczmy, jakby miał mnie ktoś szukać.
Jak powiedział tak zrobił.

Mohamed Khaled:
Do karczmy wszedł mag ziemi. Elrond... zawołał z cienia. Przysiądź się... - dodał. Znał już nieco samego czarodzieja, więc nie obawiał się że ten uda że go nie zna...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej