Iddeous wstał z ziemi, orkowie go goniący przestali owej czynności. Został tylko jeden przeciwnik, stał nieopodal żołnierza. Tamten rzucił się na niego z dzikim wrzaskiem. Iddeous przyjął pozycję bojową. Zgromadzeniowiec zadał uderzenie z nad głowy. Szwadronowicz doskonale odgadł jego zamiary, sparował uderzenie i odskoczył miękko półtora metra do tyłu. Bolały go stawy, żebra, ręce. Wszystko... Cud, że w ogóle potrafił machać mieczem, na szczęście nie było krwotoku. Tylko "stłuczenia". - Nie będę mógł ruszyć się z łóżka na miesiąc.. Kurde.- przemknęło mu przez myśl. Iddeous wykonał fintę, udało się.. Zgromadzeniowiec złapał się za bok, z którego lała się całkiem obfita struga krwi. Syknął głośno, zamłynkował mieczem i wykonał pchnięcie w kierunku żołnierza. Iddeous zaskoczony manewrem wroga, w ostatniej chwili zszedł z linii ostrza, przewrócił się na bok, ale przy tym szczęśliwym trafem podciął nogi przeciwnikowi. Wróg zanurkował w trawę. Ciało Iddeousa przeszedł spazm bólu. Obaj leżeli na ziemi. Wróg podniósł się szybciej. Już przymierzał się do doskoczenia do żołnierza, ale wtem Iddeous wziął z ziemi gałąź i rzucił we wroga. To pozwoliło zyskać sekundę czy dwie na wstanie z ziemi. Obaj byli już gotowi do zwarcia. ÂŻołnierz Szwadronu przeszedł do ataku, wykonał kombinację ciosów: z za głowy, od boku, piruet i cięcie od uda po szyję. Wróg ledwo odpierał ataki Iddeousa. W końcu wycieńczony zadał trzy ciosy, ale były one tak słabe, że Iddeous bezproblemowo je zatrzymał. Wróg chciał znowu użyć zaskoczenia i zamarkować uderzenie na szyję i ciąć od dołu, lecz lekko się potknął.Prawie stracił równowagę. Szwadronowiczowi to wystarczyło.. Jeden cios w biodro, drugi na szyję. Wojownik zachwiał się, wyrzucając ręce w górę. Za chwilę w miękkim miejscu pod żebrami znalazł się miecz żołnierza. Woj zgromadzenia zdążył rzucić błagające spojrzenie Iddeousowi i osunął się na ziemię. ÂŻołnierz wydarł ostrze z jego zwłok, i sapiąc usiadł na ziemi. Był wyczerpany.
0/7
0/10
1/12
Został tylko jeden ranny wojownik.