Autor Wątek: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci  (Przeczytany 24298 razy)

Description:

0 użytkowników i 16 Gości przegląda ten wątek.

Offline Nessa

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 2744
  • Reputacja: 3261
  • Płeć: Kobieta
  • Nuda :(
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #160 dnia: 11 Wrzesień 2012, 15:11:20 »
   Długoucha po krótkim sprincie, który jakaś złośliwa i ślepa(!) dusza mogłaby nazwać ucieczką, odwróciła się, już nakładając kolejną strzałę na cięciwę. ÂŻadna zielona góra cielska jednak za nią nie podążyła, co dziwne, ale umysły orków były dla Nessy niezbadane, więc długoucha podeszła kawałek, rozglądając się za odpowiednim celem. Odliczyła do trzech, wyrównała oddech, uniosła łuk, gdy zobaczyła nieprzyjemnie wyglądającego Zgromadzeniowca. On najpewniej jej nie widział, choć zmierzał w kierunku kryjówek strzelców. Tinuviel podejrzewała, że krasnoludy już zdążyły odrzucić kusze na bok i porwać się walce w zwarciu. Nie wiedziała, co dzieje się z Gunsesem, ale zdawał się on być ostatnią osobą, której zwykły ludzki topór czy miecz orka mogłyby zaszkodzić. Gorzej z Aerthem. Zakręconym molem książkowym. Nie zauważyła, by podążył za nią, czyli wciąż mógł być w nieciekawej sytuacji. Szczególnie, że nie miał się czym bronić, jeśli przyszłoby do starcia. Podobnie zresztą jak sama Nessa, gdyż jej sztylet na niewiele by się zdał w konfrontacji z orkiem.
   Westchnęła, napięła mocno cięciwę i wymierzyła w członka Zgromadzenia. Mężczyzna niczego się nie spodziewając szukał nowego celu, a po chwili z jego szyi wystawała już strzała kupiona niedawno u Karena po całkiem ładnej cenie. Co jak co, ale Nessa potrafiła rozmawiać z kupcami.
   Tinuviel opuściła łuk i, czując się już pewniej, podeszłą jeszcze kawałek. Praktycznie była w miejscu, z którego taktycznie się oddaliła i zdawało jej się, że spostrzegła czuprynę Aertha, ale w takim zamęcie różnie to bywa. Jednak skoro nieznajoma głowa znajdowała się na odpowiedniej wysokości, to i Nessa była spokojniejsza. Mimowolnie sięgnęła po nową strzałę i zaczęła mierzyć w jakąś zieloną górę mięśni, która stała do niej tyłem i najpewniej walczyła z którymś z kompanów elfki, o czym mógł świadczyć ruszający się topór. Niestety ork zasłaniał Nessie swojego przeciwnika.
   Wiecie jak to jest mierzyć do tak ogromnego przeciwnika tak małą strzałą? Ma się wrażenie, że się tylko go rozjuszy, a nie uczyni żadnej szkody. ÂŻe to jak rzucanie patyczkami w wilka. Zwróci jego uwagę i przyczyni się do ataku, a w efekcie nieciekawej sytuacji rzucającego. No chyba że wilk lubi aportować, ale z takimi długoucha nie miała szczęścia się spotkać. Jednak mimo wszystko chciała spróbować pomóc któremuś ze swych towarzyszy. Dać mu kilka sekund przewagi. I zrobiłaby to! A jakże! W końcu wbrew pozorom Nessa tchórzem nie była (jest coś przecież pomiędzy bojaźliwym zającem, a mężnym lwem, prawda? Taki kotek na ten przykład. Albo indyk.), jednak coś odwróciło jej uwagę. Nawet nie potrafiła określić co. Może komar jakiś? Zaklęcie wypowiadane przez Zeyfara? A może po prostu tak zwany w kręgach karciarzy „czuj” sprawił, że Tinuviel zerknęła kątem oka w drugą stronę i bardzo szybko opuściła łuk, by po chwili unieść go ponownie i posłać zabójczy strzał w odsłoniętą szyję Zgromadzeniowca. Nic osobistego. Znaczy na razie, bo zmierzał w kierunku jednego z jej przyjaciół, w którym dopiero chwilę później rozpoznała Diomedesa. Nieładnie panie Zgromadzeniowcu.
   Szybko rozejrzała się dookoła, oceniając sytuację. Nie mogła podbiec do miłośnika papug, gdyż było to zbyt niebezpieczne, choć coś w elfim umyśle podpowiadało, że powinna, skoro jest ranny. Starała się skupić. Przeciwników było coraz mniej, a na nią żaden nie zwrócił uwagi, jednak kolejna strzała opuściła elfi kołczan. W razie jakby Nivellen ociągał się ze wstawaniem.

//: Znaj me dobre serce :)

0/7
3/10
6/12

28-2=26 strzał
« Ostatnia zmiana: 15 Wrzesień 2012, 12:41:56 wysłana przez Nuda »

Offline Iddeous

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 374
  • Reputacja: 380
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #161 dnia: 11 Wrzesień 2012, 15:35:01 »
Iddeous pgruchotany przez berserkera, podczołgał się w stronę jednego z karłowatych drzewek. Jego klatka piersiowa paliła żywym ogniem, został zmiażdżony. - Dam, kurwa radę.- pomyślał. Oparł się o drzewo i wstał z trudem. Odetchnął chwilkę, splunął krwią i wziął swe szkarłatne od krwi ostrze. Wziął głeboki wdech i szybki wypuścił powietrze. Sprężył swe ciało i przebiegł jakieś 30 metrów w centrum zgiełku. Ciął, siekał, kopał. Kilkanaście razy dostawał po ciele, ale w amoku jaki go dopadł nic nie czuł. Kopnął pierwszego lepszego wojownika zgromadzenia, i zmusił go do oderwania się od grupy na  kilkanaście metrów. Zgromadzeniowiec zaatakował pierwszy,  Iddeous sparował uderzenie. Wojownika aż odrzuciło, a Iddeous stał i wywijał mieczem ósemki. ÂŻołnierz wykonał fintę, ale przeciwnik dobrze przewidział kierunek ataku. Zadał cios z nad głowy, któremu udało się Iddeousowi uniknąć, ostrze jedynie spełzło po napierśniku. Szwadronowicz walnął rękojeścią wojownika w pysk. Tamten złapał się za buzię i wypluł coś białego. Stracił zęba, jedynkę. Iddeous się zaśmiał. - No, chodź tu kochasiu. Oszczerstwo podziałało, wojownik siekał coraz szybciej, ale po chwili chciał zmienić taktykę i uderzyć mocnym zamachem znad głowy. Wojownik wziął, aż za mocny zamach, tym samym odsłaniając swoją klatkę piersiową. Iddeous od razu zadał pchnięcie. Miecz zagłębił się w ciele przeciwnika. Trysnęła ciemnoczerwona posoka. Wojownik wrzasnał i złapał za miecz Iddeousa. Jednak nie było już w nim sił, osunął się na ziemię, a żołnierz przekręcił tylko ostrze przecinając mu wnętrzności. Wtem na Iddeousa zaczęło biec 3 berserkerów. - Jasna Cholera!- zaklął i zaczął biec w kierunku łuczników, zatoczył lekki łuk, aby berserkerzy byli prostopadle ustawieni do strzelców. - Strzelać kuuurwaa!- zaryczał. Goniło go trzech, wielkich, przerośniętych, oślinionych orków. Co za brzydale..

0/7
3/10
5/12

Forum Tawerny Gothic

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #161 dnia: 11 Wrzesień 2012, 15:35:01 »

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #162 dnia: 11 Wrzesień 2012, 15:38:36 »
//Jutro poprawka ze spieków i kompozytów. Nie ma mnie do jutra wieczór :(

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #163 dnia: 11 Wrzesień 2012, 22:19:16 »
- Rrrwa mać! - skrzekliwy pisk zdawał się poruszać drobinami mgły. Pstrokate ptaszysko nawet w jej oparach było nie do przeoczenia. Wypowiadane przez nie słowa również rozbrzmiewały na dość dużym polu słyszalności. Nie było wątpliwości, że papuga zwróci wkrótce na rannego Diomedesa uwagę. Ktoś być może nawet z poirytowania chciałby pozbyć się hałaśliwego ptaka. Jednak w zaskakująco inteligentny sposób, miast wznosić alarm w miejscu, w którym siedział Diomedes zaciskający kurczowo palce na ranie, pofrunęła daleko od niego, by skupić uwagę wojujących w innym miejscu. Nivellenowi z wrażenia opadła szczena. Dzięki lojalnemu ptaszysku na pewno zaoszczędzi sporo zbędnych kłopotów. Powoli zebrał się na kolana, potem wstał i poczłapał w przeciwną do papugi stronę. Miecz trzymał w zdrowej ręce i ciągnął go za sobą, pozostawiając za sobą wąską rysę. Nagle, nie wiedząc nawet kiedy, stanął tuż przed wyraźnie zarysowanym kształtem w obłoku mgły. Sylwetka wydawała się plamą na czystej sukni i Diomedes wyraźnie widział zielone elementy. Poza tym sama plama była całkiem duża. Zasadniczą różnicą pomiędzy brudem na materiale, a orkiem jest to, że to pierwsze raczej się nie porusza. Diomedes musiał więc skapitulować ze swą teorią i wyobrażeniem, szczególnie, że znajdował się na torze lotu dwóch toporów. Zaskakująco płynnym, choć jakby niedbałym ruchem, przesunął miecz w miejsce o bardzo ważnym znaczeniu dla trajektorii broni dzierżonych przez orka i zgrabnie sparował potężny cios. Wydawało się, że jakby zmienił styl walki. Lewa dłoń nie była w pełni sprawna, musiał więc wyprowadzać ciosy w inny sposób - nie nadając siły przez ramiona, a przez ruch całego ciała. Sprawiało to wrażenie dziwacznego, rytualnego tańca, ale było diabelnie skuteczne. Ork otumaniony złością nie zdawał się jednak zwracać uwagi na takie błahostki. Po prostu wyprowadził kolejny cios. I jakież było jego zdziwienie, kiedy jedna z jego rąk poszybowała w powietrze, spryskując niczym grad głowy wojowników. Mimo wszystko utrata kończyny jakoś obeszła się u orka bez echa. Pomijając chwilę bezpretensjonalnej (acz gniewnej!) konsternacji, zielonoskóry nie utracił rytmu walki i bez zastanowienie wyprowadził kolejne cięcie. Diomedes z niewiarygodną gracją wyprzedził cios, przesunął się wzdłuż styliska topora, stojąc klatką piersiową w jego stronę, i uderzył na odlew równolegle do ziemi, przepoławiając berserkera wzdłuż pasa. Dwa elementy martwego ciała potoczyły się po moście, rozlewając istne morze krwi. Wnętrza orka wypłynęły na zewnątrz; fauna i flora nieciekawej rafy koralowej w barwie ciemnego szkarłatu i bordo. Wyczerpany Nivellen padł na ziemię. Siedział, podpierając się na mieczu i dyszał ciężko, patrząc jak para zsiada się na powierzchni skrwawionego ostrza.

0/7
2/10
5/12
« Ostatnia zmiana: 11 Wrzesień 2012, 22:21:58 wysłana przez Dyum »

Offline Arti

  • Magnat
  • ***
  • Wiadomości: 739
  • Reputacja: 572
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #164 dnia: 11 Wrzesień 2012, 22:43:21 »
:/// kurdęłę, adminęłę ._. szczała trafiła w berserkera czy nie?
:/// ok, po prostu Berserker był 90-110 metrów i chciałem dać jakąś tam inicjatywę adminom by nie było, że taki koks jestem.. ale skoro można koksować, to koksujemy

Szczała rozdarła powietrze i poszybowała wprost w tył głowy niespodziewającego się jej orka. Strzała wbiła się niemal do połowy. Ra miał wrażenie, że przeszła na wylot, lecz nie mógł tego sprawdzić. Ork upadł twarzą do ziemi, wzbijając chmurkę kurzu w powietrze, która lekko zasłoniła widoczność następnych celów.
Kolejna strzała spoczęła na cięciwie łuku. W chaosie walki nie dało się już dostrzec żadnego berserkera - nawet jeżeli tam był, to zajmie się nim ktoś inny.
Ra miał teraz inny cel - wojownik zgromadzenia. Ruszył przed siebie, by być bliżej. Naraził się w ten sposób na niebezpieczeństwo, ale ryzyko celowania z daleko dawała strzale za dużo czasu na dotarcie do celu, co z kolei mogło powodować jego ucieczkę i przypadkowe trafienie kogoś, kto nie powinien znaleźć się na trajektorii lotu strzały. Biegł przed siebie, a gdy zdecydował, że jest wystarczająco blisko celu, wypuścił strzałę, która poleciała i trafiła wojownika zgromadzenia w obojczyk. Przeciwnik spojrzał na wystającą strzałę, złapał za jej grot i szybkim ruchem złamał go, a następnie ruszył w kierunku młodzieńca z oczywistym zamiarem pozbawienia go najcenniejszej wartości w jego życiu - życia.
Ra liczył, że zdąży naciągnąć kolejną strzałę i trafić nią między oczy - nie tylko po to, by podbudować swoje męskie ego - ale by szybko pozbawić oponenta możliwości zabicia Kruka, czy możliwości robienia czegokolwiek. Niestety się przeliczył - szybka analiza i przeprowadzony eksperyment pokazały, że ledwo strzała znalazła się w dłoni, a wojownik zgromadzenia był dwadzieścia metrów od Aertha. No cóż - pozostaje jedno. Zręczny unik - zdolności akrobacyjne to okropnie przydatna rzecz. Młodzieniec wykonał unik z piękną gracją, przy okazji podkładając nogę pędzącemu głupkowi - resztą zajęła się fizyka. Wojownik przeturlał się po ziemi - i lekko zdyszany - wstał by ujrzeć strzałę wycelowaną prosto w niego. Nim zdążył w ogóle ruszyć w kierunku Aertha, ten puścił cięciwę, a żelazna strzała spoczęła w czole mężczyzny. Na twarzy pojawiła się mina zdziwionego karpia, a następnie niczym szmaciana lalka, wojownik zgromadzenia osunął się na ziemię. I niech tak leży.

ÂŻelazne strzały: 8-2=6

0/7
1/10
4/12
« Ostatnia zmiana: 12 Wrzesień 2012, 15:36:59 wysłana przez Arti »

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #165 dnia: 12 Wrzesień 2012, 12:34:58 »
//Trafiła, sam o  tym decydujesz...

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #166 dnia: 14 Wrzesień 2012, 11:44:21 »
//Jaką mamy pogodę?

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #167 dnia: 14 Wrzesień 2012, 13:37:11 »
Walka zdawała się dobiegać końca, na moście i w jego bezpośredniej okolicy pozostało ledwie kilku przeciwników, których chyba byli coraz to bardziej zestresowani przebiegiem walki, której sytuacja zmieniała się na niekorzyść konwoju i jego ochrony. I może to wpłynęło nieco na zachowanie Severusa, który nieco odpuścił i stracił koncentrację, kolejny dowód tego, iż śmierć negatywnie wpływa na zdolności bitewne. Dawniej do tego by nie dopuścił. Z tego stanu brutalnie wydarł go głośny ryk, zwiastujący coś bardzo niemiłego. Ravnblod zdołał odwrócić się na czas w stronę źródła tegoż dźwięku. Od razu spostrzegł co go wydaje, ciężko było nie zauważyć wielkiego i wściekłego orka, który wymachując toporami biegł szaleńczo w stronę Seva, najpewniej chcąc pozbawić go kilku kończyn i ewentualnie głowy. Jako, że Ravnblod był do niech bardzo przywiązany, zrobił wszystko, aby tego uniknąć. Wykorzystując swoją akrobatyczną zwinność, odskoczył w bok i przeturlał się po ziemi. Ostrze topora minęło go o kilka cali. Lecz to wcale nie zdemotywowało orka, który z jakiś powodów uparł się na pocięcie Sevrerusa. Może któryś z zabitych przez kruczego adepta zgromadzeniowców był jego przyjacielem? To było w chwili obecnej nieważne. Ravnblod wstał szybko i przybrał pozycję, która umożliwiłaby mu szybki unik. Dobrze wiedział, że w bezpośrednim starciu siłowym nie ma najmniejszych szans. Należało więc atakować szybko i precyzyjnie, jednocześnie bardzo uważając na topory orka. Bardzo szybko, dodatkowo licząc na szczęście, gdyż ork był szybki. Bestia zadała kolejny cios i Sev znów wykonał unik, dość rozpaczliwy, lecz skuteczny. Zdawał sobie sprawę, ze najmniejszy błąd będzie kosztował go życia. A nie miał najmniejszej ochoty na powrót do kotła dusz. Tak więc walczył, walczył o życie, co głównie sprowadzało się do uników. Wykonał już ich kilka, odskoczył też parę razy i nie zauważył jeszcze sposobności do ciosu, który i tak niewiele by dał. Walka zdawała się być bezsensowna... Nie! Powstrzymał takie myśli. Zaczął układać plan, dzięki któremu mógłby wykorzystać otoczenie przeciwko orkowi, zdeterminowany, aby zabić bestię. Odskoczył przez kolejnym potężnym ciosem i... zaczął uciekać. Tak to mogło wyglądać, lecz tak naprawdę był to taktyczny manewr. Chciał po prostu ściągnąć orka w pewne miejsce. Zbiegł z mostu, kierując się do drzew, skąd wcześniej strzelali łucznicy. Słyszał za sobą ciężki tupot nóg orka, który gonił go, drąc się w swoim prymitywnym języku. Dotarł do drzew niemalże w ostatniej chwili. Mgnienie oka później wpadł między nie ork, wymachując toporami. Severus już po raz kolejny odskoczył przez toporami i przeturlał się po ziemi, po czym wstał. Tutaj, między drzewami, ork, który wykonywał szerokie zamachy toporami tracił część szans na powodzenie. Należało odpowiednio to wykorzystać. I tak nastąpił kolejny etap walki. Severus zwinnie uskakiwał od ciosów bestii, kryjąc się za drzewami i oddalając się poza zasięg toporów. I w końcu, po przedłużającej się już walce i wielu przekleństwach orka, oraz jego kwestionowaniu odwagi Severusa, nadeszła ta chwila. Jeden z jego toporów wbił się w drzewo. Dało to dosłownie pół sekundy na reakcję Seva. Mithrilowe ostrze uderzyło w rękę bestii, celując w staw łokciowy. Skóra potwora była twarda, lecz Ravnblod miał miecz z mithrilu. A takie klingi znane były ze swej ostrości. Wpiło się w ramię orka, rozrywając skórę i ścięgno, co wywołało kilka reakcji. Pierwszą była, rzecz jasna, mała fontanna krwi. Druga był wrzask orka. Trzecią zaś znaczne osłabienie zranionej ręki. Bestia wyrwała co prawda topór z drzewa, lecz jej zraniona prawa ręka, byłą już znacznie mniej zdatna do walki. I to było widać. Ork walczył zażarcie, lecz miał już słabość. Walka była kontynuowana, Severus wciąć unikał, lecz teraz częściej starał się zajść orka od prawej strony i zadać cios. I owe ciosy zadawał. po kilku minutach prawa ręka orka była zupełnie poraniona. Zielonoskóry ledwo trzymał topór. Zadał cios tym trzymanym w lewej ręce. Severus zrobił unik, zniknął za drzewem i wyskakując z drugiej strony ciał w prawą dłoń. Kilka palców, topór i kawałek dłoni wpadło na ściółkę, gonione przez tryskającą krew i ryk orka. Ravblod zdawał sobie sprawę, ze taka rana co prawda osłabi orka, ale też strasznie go wkurzy. Dlatego też nie chciał dać szansy na kontratak. Błyskawicznie wydobył swój drugi miecz, znacznie gorszy, kupiony w mieście i natarł na bestię. Uderzył mithrilowa klingą jeszcze raz w prawą rękę stwora, po czym przeskoczył na jego tyłu i zadał kilka szybkich ciosów w jego nogi, uderzając zarówno mithrilowym ostrzem, jak i tym nazywanym handlowo "mieczem obywatela". Przeciął łydkę bestii, oraz jedno ze ścięgien. Ork wrzasnął i zamachnął się toporem, odwracając się, lecz był już na przegranej pozycji. Zachwiał się i upadł na kolana, co wykorzystał Sev. Mieczem obywatela uderzył jego lewa dłoń, pozbawiając go dwóch palców. Zaś mithrilową klingą uderzył w twarz potwora. Najpierw wykonał cięcie, rozrywając jego wargę i polik, potem zaś pchnął. Ostrze wbiło się w oko potwora, docierając do mózgu. Bestia nawet nie wrzasnęła, tylko osunęła się na ziemię. Martwe truchło podrygiwało lekko, przez ostatnie impulsy nerwowe z uszkodzonego mózgu. Ravnblod westchnął ciężko. Dopiero teraz zaczął czuć zmęczenie. Wytarł broń o ubranie orka, po czym wyszedł z lasku.

0/7
0/10
4/12

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #168 dnia: 14 Wrzesień 2012, 18:00:12 »
//Jaką mamy pogodę?
//Wciąż zachmurzenie.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #169 dnia: 14 Wrzesień 2012, 18:02:40 »
Gunsesa dopadł dzień nim wszystko się zaczęło. Osłabiony nie był zdolny do walki, miał nadzieję, że uda mu się jakoś uniknąć potyczki siedząc na drzewie. Siedział więc tam dalej i rozglądał się, czy jakiś bełt w niego nie uderzy.

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #170 dnia: 14 Wrzesień 2012, 19:07:08 »
Diomedes podniósł się ociężale i rozejrzał po polu walki. Wszystko wydawało mu się jakieś odległe. Oprócz leżących nieopodal zwłok orka, którego sam pozbawił życia, nic nie sugerowało, że na moście dokonywały się mordy i grabież. Nie słyszał nawet swojej zwykle bardzo hałaśliwej papugi. I taka sytuacja go zadowalała. Przyczynił się już do znacznego przerzedzenia szeregów ochrony karawany, a teraz był zbyt zmęczony by prowadzić dalszą walkę, a na dodatek z prowizorycznie opatrzonej rany ciągle sączyła się krew. Postanowił więc w miarę możliwości oddalić się w miejsce, gdzie byłby względnie bezpieczny. Przypomniał sobie, że wśród drzew po drugiej stronie brzegu kryli się strzelcy. Tam na pewno nic by mu nie groziło, a być może ktoś udzieliłby mu pomocy medycznej. Ruszył przez gęstą mgłę w kierunku, który wydawał mu się poprawnym. Karawana przemieszczała się w przeciwną stronę, dlatego też sądził, że tu będzie bezpieczny. Obawiał się jedynie, że któryś z bardziej nerwowych łuczników mógłby wystrzelić w niego strzałę, dlatego też przemieszczał się na kuckach, schowany za osłoną mostu. Kiedy dotarł na drugi brzeg, natychmiastowo wpadł między drzewa i przysiadł pod jednym z nich, opierając obolałe plecy o jego pień. Wilgotny mech zdawał się go wsysać. Na tymże samym drzewie siedział hrabia Gunses, jednak Diomedes póki co nie zdążył go jeszcze dostrzec.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #171 dnia: 14 Wrzesień 2012, 19:18:56 »
- Rannyś - stwierdził Gunses z gałęzi - Bo pachniesz... Mocno dostałeś?

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #172 dnia: 14 Wrzesień 2012, 19:25:26 »
Diomedes aż podskoczył, gdy usłyszał głos hrabiego. Natychmiastowo odwrócił głowę i ujrzał go siedzącego na jednej z gałęzi. On też w sumie nie wyglądał najlepiej. Prawdopodobnie dlatego, że był dzień.
- Trochę - syknął. W rzeczywistości rana nie wyglądała najlepiej. Nie była może nazbyt głęboka, ale nieustannie krwawiła.
- Nie chce przestać krwawić, koszula już mi całkiem przesiąkła krwią - powiedział, wskazując opatrunek, z którego leniwie sączyła się szkarłatna posoka.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #173 dnia: 14 Wrzesień 2012, 19:45:55 »
- Nasz czarodziej na leczeniu się raczej nie zna. Jest magiem wody, od schłodzenia piwa i magiem ognia od pierdykania czymś świetlistym - rzekł sarkastycznie Gunses - Masz jakieś mikstury lecznicze? - spytał Wampir, po czym obsunął się na ziemie. Spadając upadł plackiem na brzuch. Widać było, że nie ma za dużo sił
- Pokaż to - wskazał na ranę

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #174 dnia: 14 Wrzesień 2012, 19:54:26 »
Diomedes zmarszczył brwi i podejrzliwie przyjrzał się Gunsesowi. Widać było, że brakuje mu sił, z pewnością łyk krwi dodałby mu ich nieco. Z niewyjaśnionych przyczyn miał silne wrażenie, że wampir chce po prostu wpić się kłami w jego ranę i nasycić się słonym, rdzawym smakiem posoki. Na pytanie odpowiedział kręceniem głowy.
- Tylko zębiska trzymaj z daleka - rzucił przekornie i mimo wszystko wysunął swą rękę w stronę Gunsesa. Zachował jednak wewnątrz siebie nieufność. Nie chciał się oczywiście wykrwawić z tak głupiego powodu, ale z drugiej strony rola przekąski wąpierza również niezbyt mu odpowiadała.

Offline Hagmar

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 15659
  • Reputacja: 16508
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #175 dnia: 14 Wrzesień 2012, 20:10:46 »
Mimo iż wrogów zostało tylko 4 nie poddali się, ich oddanie sprawie było godne podziwu acz bezsensowne. Z naładowanej kuszy wysztrzelił kolejny bełt, wojownik zgromadzenia oberwał w serce. Garir z zrezygnowaniem pokiwał głową. Jak na imieninach u szwagra.

0/7
0/10
4/12

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #176 dnia: 14 Wrzesień 2012, 20:18:02 »
Gunses spojrzał na ranę.
- Miałeś szczęście, że nie poszła tętnica - powiedział - Trzeba będzie szyć, ale czym? Mieczem? Inaczej się nam wykrwawisz...

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #177 dnia: 14 Wrzesień 2012, 20:21:40 »
- Nie wiem - odparł. - Nie bardzo mam ochotę sobie zemrzeć przez taką głupotę - odparł, siląc się na zawadiacki uśmiech. Pot rosił jego twarz, błyszczał na szyi, spływał po pulsującej apetycznie tętnicy.
- Kurwa - syknął, wpatrując się w ranę. - Gdzie jest Nuda? - zapytał.

Offline Gunses

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 15010
  • Reputacja: 14198
  • Płeć: Mężczyzna
  • jak z debilem.
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #178 dnia: 14 Wrzesień 2012, 20:23:58 »
- Masz jaja? - spytał Gunses - Czy jakieś zaschnięte orzeszki? Odpowiadaj!

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #179 dnia: 14 Wrzesień 2012, 20:47:12 »
- O co ci chodzi? - warknął. Nie za bardzo miał ochotę w tym momencie wgłębiać się w dywagacje na temat swoich genitaliów.
- A ty nie masz żadnej mikstury? - zapytał.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Semper Fidelis Ad Mortem- Zawsze wierny aż do śmierci
« Odpowiedź #179 dnia: 14 Wrzesień 2012, 20:47:12 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything