- No właśnie o to chodzi! Chciałbym obaczyć wyraz twarzy Agawy, jak się o tym dowie, że "posłała nas" do burdelu. Zupełnie, jakbyśmy mieli ją tam oczekiwać i hmm... zażyć. Cha! - zarechotał rubasznie w czasie, kiedy jego kompan prowadził swą mowę. Przez to niezbyt ją słyszał, ale mniejsza o to. Znaleźli się już w dzielnicy biedoty i dopiero wtedy uznał, ze może zabrać głos - po prostu namyślił się do tego czasu.
- Nie wiem. Na moje plan bardzo dobry. Trza im pokazać, że my są wojaki dobre i właśnie takich ludzi szukali. Dodatkowo można jakby sugerować, że sama Agawa musiała się nieźle postarać, żeby nas przekonać do tego. Wysoka cena - wysokie doświadczenie. Słowy innymi - skoro się starała, żeby przeciągnąć nas na swoją stronę - musimy być tego warci. Chwila... jak ja się jej przedstawiłem? Cholera z tymi imionami. Muszę sobie przypomnieć. - rzekł do siebie, a wybór ewentualnej panny lekkich obyczajów, do których mieli podejść pozostawił starcowi.