Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Anette Du'Monteau:
-Ano na pustyni. Ale dobra kilka lat temu opuściłem ojczyznę, żeby nieco pozwiedzać. Człowiek myślał, że łatwiej będzie niż u siebie. A tu odwrotnie. Czasem miałem wrażenie, że jeszcze gorzej. - odpowiedział grzecznie i się zaśmiał. Pociągnąwszy kolejny łyk zaczął dalej mówić. -Asasyni? Toć to tylko legendy, nawet u nas. Mityczni zabójcy mieszkający w opuszczonych górach i swojej warowni. Jak ona była? Alamut chyba. bajki dla dorosłych. No chyba, że pan wierzy w ich istnienie.
Gunses:
- Ano wierzę. Po i sam żyłem kiedyś na Marancie, znałem i kumałem się z ludem pustyni Ohsi, nie raz wyskoczyło się to tu to tam na jakąś akcję. Miło było... - rzekł do wspomnień.
Anette Du'Monteau:
-A to interesujące. Może opowie pan coś więcej na ten temat? Lubię posłuchać historii innych ludzi na temat rodzinnych stron.
Gunses:
- Toć mówię, że byłem śród nich. To było życie. Młodość, wolność, ucieczki przed prawem, nocne harce. Ahh taak... No ale i tu nie próżnujemy! - uśmiechnął się szelmowsko
Anette Du'Monteau:
-Zatem czasem powracamy do dawnych lat? Ja jeszcze nieco za młody by powracać do czegokolwiek. - odpowiedział. W tym momencie Zeyfar utwierdził się, że słyszał w słowach karczmarza my. -Jest tu więcej ludzi, którzy należeli lub współpracowali z Klanem Ohsi? - spytał nieco ciszej, tak aby usłyszeli go jedynie dwaj mężczyźni i Darlenit.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej