Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.

<< < (6/58) > >>

Gunses:
- A wie się to i owo - rzekł Rudy - I z dobrego źródełka - rzekł i obleśnie się uśmiechną. Po czym przyjął minę mędrca - Bo i koło takich rzeczy przechodzić obojętnie nie można. Bo się ni złamanego grosza nie zarobi! - rzekł i na powrót naszła mu na twarz mina łachudry.
- Ale nie wiem czy to bezpiecznie wam mówić takie rzeczy, zresztą JA nie mogę mówić o takich... interesach - rzekł i obrócił na palcu sygnet z wygrawerowaną literą D.

Anette Du'Monteau:
-Ciężkie czasy co kolego? Wiem coś na ten temat. Zwłaszcza jako mauren. Nie każdy chce przyjąć, nawet jeśli porządny z Ciebie łowca. - odparł. -Ciekawy pierścień. Należysz do jakiegoś cechu? Po twoim ubiorze wnosił bym, że sam się trudnisz polowaniem na zwierzęta.

Gunses:
- Dla dobrego łowcy zawsze się robota znajdzie. A gdy się umie strzelać z kuszy, łuku albo machać mieczem to tym bardziej- mówił Rudy - A jakby się ktoś czasem trafił co zna się na ślusarce to już w ogóle skarb! A pierścień 'rodzinny', że tak powiem. 

Anette Du'Monteau:
-Czym to człowiek się w życiu nie parał żeby przeżyć. Znaczy pan dość rodzinny. U nas w Isghar to się chwali wyjątkowo. Rodzinna to jedna z większych wartości. Prawda Dart? - trącił towarzysza kuflem i się uśmiechnął/ Zeyfar udał naiwnego i miłego, bo takiemu łatwiej szło się czegoś dowiedzieć niż jakby się wywyższał inteligencja czy informacjami. Liczył, że mężczyzna uzna go za niegroźnego i powie coś więcej.

Gunses:
- Waćpan na pustyni chowany? - wyszczerzył się Rudy - No widzę, żeście oba Maureny, ale wszak teraz się narobiło tu trochę ciemnoskórych. Ale jak na pustyni waćpan chowany, to i pewnie asasynów znasz pan? Co? Na pustyni trzeba umieć sobie radzić... Taaak... Trzeba czasem zabierać tym co mają więcej, żeby przeżyć. Ale pomagać tym co silniejsi i do nich przystać. No zupełnie jak tu! Hahahah...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej