Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Izabell Ravlet:
Darlenit w tym czasie przysiadł we wskazanym miejscu.
Ja dziękuję, dopiero co jadłem. Ale opowiedz nam może coś o was, o obozie - rzekł, rozglądając się po pomieszczeniu.
Gunses:
- Siedzimy w tej jamie od kilku lat. Całkiem przytulnie. Niedaleko na trakty i do wsi, także nie narzekamy na możliwości hahahah! Wielu z nas to ludzie z Marantu, z Ombros, nie udało im się zagrzać miejsca w miastach i miasteczkach, inni byli wygnani, skazywani, są uciekinierami, mają wyroki, są poszukiwaczami przygód albo po prostu lubią hultajskie życie.
Anette Du'Monteau:
-W sumie jak większość z nas w którymś momencie życia. Ludzie łatwo się nudzą spokojnymi zajęciami, albo czasem nie odpowiada im do końca uczciwa metoda zarobkowania.
Gunses:
- O tuż to! Trochę mnie dziwi jak mówisz... "nie odpowiada im"..."uczciwa metoda zarobkowania"... Jesteś jednym z NICH, a mówisz jakbyś patrzył na nas z boku... - rzekł i dziwnie spojrzał na czarodzieja - Rozmawiasz ze mną, z osobą od której wszystko tu zależy, a mówisz do mnie jak równy z równym... Nie lubię takich chojraków.
Izabell Ravlet:
Nie jestem chojrakiem. Nie jestem nawet nadto pewny siebie. Nie wiem też, skąd wniosek, że traktuję cię jak równego sobie. Jesteś tu szefem, ale prowadziliśmy dość luźną rozmowę przy winie. Przed momentem mówiłeś do mnie, przetykając swoje słowa śmiechem. Nic nie powiedziałem, a ty po chwili zmieniasz nastawienie do mnie. Czy coś się stało? Krzywo na ciebie spojrzałem? - odparł. Zachowanie tego człowieka wydawało mu się co najmniej dziwne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej