Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Anette Du'Monteau:
-Jakoś wytrzymamy. Zatem do jutra. Mauren pożegnawszy się odszedł. Udał się wprost do chaty za Dartem, po czym sam się położył. Musiał odsapnąć po całym dniu atrakcji. Z ręką zwieszoną z łóżka i twarzą przyciśniętą do łóżka, przygotowywał się do snu. Właściwie to wiedział, że i tak po chwili uśnie, ale Zeyfar miał nawyk przygotowywania się do wielu rzeczy.
Gunses:
Sen przyszedł szybko. I przyniósł odpoczynek i wytchnienie.
Anette Du'Monteau:
Poranne hałasy zbudziły maurena. Zabójca przetarł ospale swoje oczy i ziewnął przeciągle. Podrapał się po brodzie, po czym spojrzał w stronę swojego kuzyna. Mag jeszcze spał, to też Zeyfar nie zamierzał go budzić. Wstał z łóżka przeczesując włosy. Pomyślał że wypadałoby coś zjeść. Hmm, może Kabul będzie coś miał. Z takim pomysłem Navarre ruszył przez obóz. Znalazł Kabula tam gdzie się spodziewał.
-Witaj, nie znajdzie się może coś na ząb?
Izabell Ravlet:
Zeyfarowi jednak udało się swoimi ruchami obudzić kuzyna. Ten jednak ruszył się dopiero, gdy zabójca wyszedł. Zaraz potem wstał i ogarnął się. Wyszedł na zewnątrz i zobaczył postać Merkurego. Ruszył za nim. Po chwili był już obok.
Dzień dobry - rzekł, zrównując się z nim.
Gunses:
Cały obóz od dawna już był na nogach. Widać bandyci jak i studenci, chodzili spać późno, wstawali wcześnie. Kabul ja zawsze uwijał się przy kotle. Tym razem pachniało potrawką ze ścierwojada (nie ma jeszcze w bestiariuszu ale już ja się postaram, żeby było!). W kotle w czerwonym paprykowo - pomidorowym sosie bulgotało mięso w warzywach. Nie wiedzieliście, czy Kabul ma tu gdzieś ogródek, czy razem z chłopakami napada na warzywniki w wioskach.
- A jasne! Dzisiaj serwuję potrawkę ze ścierwojada! Te ptaszyska są lepsze niż kurczak! Macie, nie żałujcie sobie - rzekł podając wam dwie pełne miski potrawki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej