Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.

<< < (4/58) > >>

Gunses:
- A jasne złociutki, konikom nic się nie stanie - wyseplenił dziadek przez bezzębne dziąsła

Anette Du'Monteau:
Mauren kiwnął głową w podzięce i ruszył do karczmy. Wchodząc starał nie czuć się jak obcy, czy zupełnie nowy gość. Dostosował swoje zachowanie tak, aby nie było zbyt pewnie siebie, ale też nie zdradzało pierwszych odwiedzin tego miejsca. Był jeden sposób żeby zaznajomić się z ludźmi. Trunki.
-Witam karczmarzu. Znajdzie się jakieś zimne piwo?

Gunses:
- A znajdzie się cosik - rzekł przyjaźnie karczmarz - Siadajcie, już podaję - rzekł i nalał dwa kufle piwa. Podał wam mówiąc
- Widzę coraz więcej maurenów do nas ściąga. Skąd to i dokąd?

Anette Du'Monteau:
-A z stolicy nas ciągnie na polowanie. Podobno zwierzyna dobra w tych okolicach. Spróbujemy coś upolować, a potem raczej chwilę wypocząć w Blavic An. Z kolegą nieco natrudziliśmy, aby poznać dobre "łowiska". Ale słyszałem, że te sam pan hrabia Cadacus sobie chwali. Tedy pomyśleliśmy, że wybierzemy się.

Gunses:
- Ano przyznać trzeba, że zwierza u nas dostatek. I jeleni i wilków i niedźwiedzi. A jak zapuścić się w głąb lasu, to można i coś gorszego spotkać - rzekł do was. Po chwili usłyszeliście od siedzącego obok mężczyzny słowa
- Albo zarobić guza! - powiedział i zarechotał. Spojrzeliście na niego. Miał na sobie zbroję łączoną ze skórą i futrem zwierza. Był rudy, miał dość bujną czuprynę i kilkudniowy zarost. Karczmarz pokiwał głową
- Ano można zarobić czasem, jak się wejdzie nie tam gdzie trzeba - mówią to spojrzał na Rudego, jakby to on teraz wszedł gdzie nie trzeba. Rudy żachnął się i machnął ręką

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej