Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Anette Du'Monteau:
-Widać pamięć mi już siada. Faktycznie wuj Baltazar był z innej strony...Nie często rozmawiam o rodzinie, więc zdarza mi się zapomnieć. Poza tym mamy tyle gałęzi... Dwójka maurenów jechała spokojnie od północnej bramy Efehidonu. Kierowali się w stronę widocznej przerwy między dwoma pasmami gór. Bardziej z prawej był masyw Nagaz, który Zeyfar już dobrze znał, natomiast ten z lewej należał do hrabstwa Revar i zabójca jakoś nigdy nie słyszał jego nazwy.
Gunses:
//I pewnie nie prędko usłyszy, bo nie wiem gdzie to można znaleźć.
//Dobra. Czas więc na kilka informacji. //Marant v.3 ma na celu nauczenie graczy stylu gry podobnego do Marantu v.1. Czyli:- gracz pisze co robi, co myśli, co zamierza itp.- im większa aktywność gracza, tym szybciej toczy się akcja- gracz może dowolnie obcować z otoczeniem i używać interaktywnych przedmiotów (tzn, jeśli Opiekun doprowadzi was do domu i do niego wejdziecie to oczywistym jest, że są tam skrzynie, szafy, kredensy, stoły, krzesła itp) chyba, że Opiekun zaznaczy inaczej- gracz nie może wymyślać przedmiotów ważnych lub interakcyjnych na wyprawie (jeśli gracz otwiera skrzynie/szafę, nie może wpisać sobie tam jakiś wymyślonych rzeczy, np. miecza/zbroi itp)- gracz walczy z potworami/przeciwnikami kiedy otrzyma ich statystyki (jeśli nie dostaje statystyk musi wybrać, albo obchodzi przeciwnika/zwierze unikając go, albo próbuje się dogadać (ze zwierzakiem też można), albo atakuje (wtedy otrzymuje statystki).
- gracz musi używać narządu jakim jest mózg (Marant to nie strzelanka która polega na klikaniu PPM, Marant wymaga umiejętności ocenienia sytuacji i wyciągnięcia odpowiednich wniosków, przemyśleń itp)
- to Opiekun pisze o napotykanych po drodze lokacjach/NPC's/przeszkodach/przeciwnikach
- na moich wyprawach możecie używać '//' do zadawania pytań odnośnie kluczowych momentów rozgrywki, czy komunikacji między sobą (np. powiadomień o chwilowej nieobecności itp)
- jako, że jesteście graczami z dużym stażem, możecie zabijać bez mojej akceptacji (nie czekacie aż zatwierdzę każdy atak).
//Zapowiada się przepiękny dzień. Na trakcie co jakiś czas toczą się wehikuły kupców. Nie ma nawet najmniejszych zagrożeń. Zapowiada się, że dotrzecie na miejsce bardzo szybko (czyli kiedy sami uznacie za stosowne).
Anette Du'Monteau:
Zeyfar dalej wertował temat rodziny. Rozmowa czasem była przeplatana jakimiś żartami i kolejnymi pytaniami o organizację. Mauren czuł się wyśmienicie. Pogoda dopisywała, było spokojnie, a on mógł sobie jechać i gawędzić. W końcu jakaś odmiana po dniach spędzonych przy biurku. Kuzyni dotarli na miejsce, gdy już zmierzchało. Progi były nieco większą miejscowością niż Navarre się spodziewał. Wjechał spokojnie do wsi rozglądając się za szyldem z wypisaną nazwą "Pod Martwym Gryfem". Swoja drogą ciekawa nazwa. Zabójca już wiedział od czego zacznie rozmowę. Chwilę mu to zajęło, ale w końcu znalazł gospodę.
-To zdaje się tutaj kuzynku. Zostawmy gdzieś obok konie i chodźmy. Syn pustyni zeskoczył zwinnym ruchem z siodła i zaczął się rozglądać za jakąś stajnią, bądź ewentualnym bezpiecznym miejscem na uwiązanie wierzchowca.
Gunses:
Zauważyłeś okazały gmach zajazdu. Karczma jak zauważyłeś miała przejście na tyły, gdzie obok spichlerza, komórki na zapasy, chlewika dla świń, zagonu dla ptactwa miała pod dość dużą wiatą miejsce na konie i wozy, pilnowane przez staruszka z laską.
Anette Du'Monteau:
Zeyfar zaprowadził swojego konia do pomieszczenia. Podszedł do staruszka i się przywitał.
-Witajcie panie. Zaopiekujecie się tutaj moim koniem? To wierny zwierz, więc chciałbym żeby miał dobrze. A to dla pana. - powiedział i wręczył staruszkowi dwie grzywny.
100 - 2 = 98 grzywien
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej