Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Izabell Ravlet:
Spokojnie, spokojnie panowie. Hasło to "czarny łabędź". Zostawcie, proszę broń. Czemu jesteście aż tak podejrzliwi? - podpytywał nieco zaskoczony ich zachowaniem
Anette Du'Monteau:
Zeyfar podszedł do osobnika.
-Hey, co się dzieje? Coś nie tak kolego?
Gunses:
- Był tu jeden taki suczy syn, co zamiast hasła zaczął nam skakać po plecach... - wytłumaczył pirat, który stał się ofiarą Zeyfara
- Przezorny zawsze ubezpieczony - rzekł drugi - Ale siadaj kamracie, prawda li to, żeś od Mirusa. Co tam od niego przynosisz za wieści?
Izabell Ravlet:
//Pominąłeś Zeya :)
- Ano. Mirus mnie przysyła. Nie może wyrwać się z obozu, jednak ma interes. Tą oto szkatułkę. Zapewne wiecie, o co chodzi, skoro ustalaliście z nim już cenę. 2 dukaty, jak on twierdzi. I żadnego targowania się ze mną. Ja tylko dostarczam przesyłkę, za którą mam dostać 2 dukaty. Nie mniej. Jeżeli cena wam nie odpowiada, zabieram towar i gadajcie z Mirusem. Jasne? - powiedział pewnym głosem. Ciekawe, dlaczego miał podejrzenia, że piraci chcą lub już tylko chcieli zapłacić nieco mniej.
//Perswazja.
Gunses:
//Sorki Zefciu
- Siedaj. Jestem Pakul, rozprowadzam ziele po obozie, ale teraz trapi mnie Mirus... Kutas podkradł mi kilka przedmiotów. To znaczy... Nie mam pewności, ale jak ktoś mi myszkował w chacie, to na pewno on...
//Darlenit
- Jasne jasne, przecież tak się z nim umawialiśmy! Greg się ucieszy... - powiedział i usiadł przy ognisku. Widać nie śpieszyło im się do dokonania transakcji - Siadaj, zjesz może trochę pieczeni? - spytał wskazując nożem na jelonka nad ogniskiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej