Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Anette Du'Monteau:
Zeyfar wziął kilka kolejnych grzybów i oddalił się w celu zlokalizowania źródła dziwnego zapachu. Czyżby ktoś był na tyle głupi i podpalił niewielki lasek? Bystre oczy maureny lustrował każdy fragment otoczenia.
Gunses:
Najpierw usłyszałeś głos. I to dość krzykliwy
- Ejże, no gdzie on jest!
- Cicho, mówił, że może mieć kłopoty...
- Jak się z nami umawiać chciał to jakoś kłopotów nie było! - ukryty za krzakami widziałeś ognisko i dwie postacie. Jedna siedziała przy ognisku wsparta na rękach z tyłu. Druga nerwowo chodziła. Miała naładowana kuszę w ręku. Widziałeś, że ujawniać się jest bardo ryzykowne.
Anette Du'Monteau:
Mauren załadował własną kuszę i czekał aż przybędzie ten, o którym rozmawiała obecna tu dwójka. W międzyczasie myślał kim może być osobnik umawiający się z podejrzanymi typkami w lesie nieopodal obozu. Zeyfar po chwili wpadł kogo mogą oczekiwać. "Roztrzęsiony, rozbiegane oczka, widać że się czegoś bał...". Tak. To bardzo prawdopodobne. Wykorzystując dawno poznane umiejętności zabójca wtopił się niemal w cienie rzucane przez liście na koronach drzew.
Kamuflaż
Gunses:
I nie było Cię widać. Rozmowy mężczyzn toczyły się na temat morza i chęci wyrwania się z tego zadupia. Mieli oni kolczyki i tatuaże, buty marynarskie, szerokie spodnie, rozpięte koszule i kubraki ze świecącymi guzami. Mijały kolejne godziny.
Anette Du'Monteau:
Zeyfar postanowił zagrać na jedną kartę. Po ubiorze domyślił się już, że byli to piraci. Teraz zbliżył się nieco do obozowiska. Nim ktokolwiek zdążył by zareagować, rzucił się na mężczyznę z kuszą. unieruchomił mu ręce i przyłożył do gardła srebrny sztylet. Kusz pirata poleciała gdzieś obok w krzaki. -Rusz się, ale powiedz chodź słowo głośniej, a zginie twój kolega i ty. Co tu robicie?! - pytał spoglądając złowrogo. W tym momencie odczuwał tez skutki szybkiej akcji w nodze, jednak ignorował lekki ból.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej