Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Gunses:
//Krępujesz mu ręce, jak? Jedną ręką, bo masz sztylet w drugiej tak? Bezsens.
- Co kurwa! - zaryczał ten leżący na ziemi wiercąc się pod Zeyfarem
- Kim ty kurwo jesteś? - spytał ten siedzący koło ogniska i zaczął podchodzić po kuszę. Nie robił tego ukradkiem, lecz otwarcie. Podniósł kuszę, otrzepał ją z piasku, położył palec na mechanizmie spustowym. Ale opuścił ją w dół i trzymał wzdłuż nogi.
Anette Du'Monteau:
-Powiedzmy, że strażnikiem. Co robicie przy obozie tej bandy? Chyba nie zbieracie grzybów w tym lasku co? Lepiej mówcie od razu. Wtedy może jakoś się dogadamy. I grzeczniej proszę. Na potwierdzenie słów docisnął sztylet na tyle, żeby z szyi pociekła kropla krwi. -To jak panowie? Porozmawiamy jak ludzie, czy wciąż będziecie udawać przygłupich?
Gunses:
- Spierdalaj ze mnie! Pedał! - ryczał ten pod Tobą
- Jak mamy rozmawiać grzeczniej, jak leżysz na moim kompanie i trzymasz mu sztylet pod brodą? - zdziwił się ten drugi i zrobił minę <huh> po czym usiadł przy ognisku nic sobie nie robiąc z całego zamieszania
- Zabierz go ze mnie! I to już!
- Spokojnie. Przybiegną chłopcy od Rączki, to zaraz ten oberwaniec dostanie po dupie. Nie przybiegną, to zejdzie, bo i jak długo może na Tobie siedzieć?
- Dzięki kur... dzię.. - mówił z ustami w trawie
- A prosze Cię bardzo. Było nie wrzeszczeć jak opętany, nie krzyczeć. Ostrzegałem.
Anette Du'Monteau:
-Pracujecie dla Rączki? Skoro tak to czemu kryjecie swoje dupska po lesie? Jeśli dla niego byście wykonywali robotę to raczej nie musielibyście chować swoich gęb w krzakach. Mówcie zatem o co chodzi. Jak mi się znudzi siedzenie, to wy sobie posiedzicie, ale w ziemi.
Gunses:
- Zabijesz nas? Słodko. Za godzinę przybędziemy tu znowu. Może w innych ciałach. Ale skóry nie oszczędzisz... A Ty kim niby jesteś, że mamy Ci mówić o takich rzeczach jak to dla kogo pracujemy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej