Klacz elfki jechała stępem, w bliskiej odległości od koni zakonników i Gunsesa, by Nessa mogła w pełni usłyszeć rozmowę między nimi. Sposób pozbycia się zjawy coraz mniej jej się podobał. Serduszko długouchej podpowiadało jej, że pomoc takiej istocie będzie dobrym uczynkiem i zdecydowanie milszym sposobem załatwienia sprawy niż odcięcie głowy czy przebicie serca, jak dzieje się to w przypadku innych stworów. Z drugiej strony Nessa, doświadczona przez kilka lat w Krukach, gdzie poznała czym jest chęć zemsty i niegodziwść, obawiała się, że w takiej sytuacji pomocy widmowej istocie nie udzielą szlachetni zakonnicy, władca tych ziem, czy żołnierz Szwadronu, a skrytobójcy. Niedobrze, Kruczku. Niedobrze.