Tereny Valfden > Dział Wypraw
Antagonista
Patty:
Weszłam w głąb pokoju, ignorując resztki niedopalonego drewna w kominku i fajkę, rozglądając się raczej za czymś ciekawszym. Oczy bystro przeczesywały izbę, szukając przydatnych dla zadania drobiazgów.
Anette Du'Monteau:
Znalazłaś list leżący na fotelu, nieopodal stolika z fajką. Poza tym dostrzegłaś jeszcze paczkę z tytoniem oraz parę ksiąg otwartych na zaznaczonych wcześniej stronach
Patty:
Zawahałam się chwilę, zastanawiając się, od czego zacząć. Szybko jednak doszłam do wniosku, że mniej więcej sposoby działa i cel nieznanego mi wciąż osobnika są mniej więcej jasne, ale za to nie mam zielonego pojęcia, kim jest. A to już przydatna wiedza. Dlatego sięgnęłam po list i szybkim ruchem rozłożyłam go, wczytując się w literki.
Anette Du'Monteau:
A oto co ujrzałeś w liście
--- Cytuj ---Drogi Bernardzie,
Moje badania ciągle prowadzą mnie do nowych wniosków, przez co
bez przerwy muszę badać nowe możliwe ścieżki. Niestety dalsze badania
nastręczają ciągłe problemy. To wymaga więcej prób, a co za tym idzie więcej chętnych.
Wieśniacy zaczynają się martwić, ale są raczej za głupi aby się tu zapuszczać. Valfden będzie
idealnym miejsce na nasze dalsze plany. Powodzenia na swej ścieżce. Niech Rasher cię prowadzi bracie.
Na zawsze w zimnym uścisku śmierci, Glarskel.
--- Koniec cytatu ---
Patty:
Co za pierdolenie, pomyślałam, składając list i chowając go za pas. Będzie czym w kominku zapalić, a w razie czego będę mogła poprzeć choć trochę rzetelnymi dowodami jakiekolwiek własne postępowanie. Następnie podeszłam do ksiąg i zajrzałam na zaznaczone strony, choć czułam przez skórę, że nic zbyt przyjemnego to to nie będzie. Mimo to pochyliłam się nad stronicą i zaczęłam czytać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej