Tereny Valfden > Dział Wypraw
Za mundurem...assasyni sznurem
Anette Du'Monteau:
Tunel nie był zbyt wygodny. Trzeba było poruszać się w nim w kuckach. W pewnym momencie jednak obaj zahaczyliście o bliżej nieznany przedmiot i przelecieliście przez większość tunelu, prosto do kanału.
Koza123:
-Musimy znaleźć wyjście.- rzekł Konrad i zaczął rozglądać się za wyjściem z kanałów. Dookoła roztaczał się tylko nieprzyjemny dla nosa smród. Kanały wydawały się dość rozległe, toteż młodzieniec nie wiedział, w którą stronęnajlepiej się udać. Trwał w przekonaniu, że jego kompan coś wymyśli.
Anette Du'Monteau:
-Nie patrz tak na mnie. Przecież mówiłem, że to jedynie legendy. W normalnych okolicznościach ta część jest niedostępna dla "zwiedzających". Przy okazji upadku dziwnym trafem znaleźliście swój sprzęt. Szczerze mówiąc nie wiedzieliście skąd się tam wziął i raczej byście nie chcieli wiedzieć.
Koza123:
-Dobrze, że mamy broń. - powiedział uszczęśliwiony młodzieniec. W końcu nie dość, że uciekli z więzienia, to jeszcze znaleźli swój sprzęt. Byli już dalej, niż w połowie drogi, a sprawy przyjęły pozytywny obrót. Artin rozejrzał się dookoła. Słyszał tylko plusk wody. Prócz tego, do jego nosa docierały nieprzyjemne zapachy. Było zimno i wilgotno. Po chwili młody łowca wybrał jeden z kanałowych tuneli i ruszył nim przed siebie, mając tuż za sobą swego towarzysza.
Anette Du'Monteau:
Ruszyliście tunelem przed siebie. Na razie nic nie wskazywało na to, aby to była zła droga. Wiadomo, cuchnęło jak to w kanałach. W sumie większość nieprzyjemności się do tego sprowadzała. Inną przeszkodą, którą można było wspomnieć, był nikły dostęp światła, a przez to ograniczona widoczność.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej