Tereny Valfden > Dział Wypraw

Za mundurem...assasyni sznurem

<< < (19/22) > >>

Koza123:
Konrad i jego kompan dalej szli tunelem. W pewnym momencie młody łowca usłyszał skrobanie. Odurchowo odwrócił się w kierunku, z którego dobiegał ten odgłos. Nie zauważył nic niepokojącego. Najwyraźniej były to tylko szczury. Młodzieniec nie był strachliwy, jednakże słysząc dziwny odgłos postanowił upewnić się, że to nie jakiś niebezpieczny stwór, który przecież mógł zamieszkać w kanałach. Następnie Artin wyruszył dalej w głąb korytarza.

Anette Du'Monteau:
-No, no. Kogo my tu mamy? Jacyś nieproszeni goście. Chyba się zgubiliście chłopcy, co? Na przeciw was stała trójka dziwnych bandytów. Widać za kryjówkę obrali sobie miejskie kanały, jako łatwe miejsce do przemieszczenia się i niezbyt podejrzewane oraz niechętnie odwiedzane.

3x Bandyta z kanałów

Bandyta:

1.Nazwa broni: Bandyckie ostrze
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 55 sztabek żelaza o zasięgu 0,9 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]

2.

3.Nazwa broni: Zakrzywiony sztylet
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 15
Wytrzymałość: 11
Opis: Wykuty z 25 sztabek żelaza o zasięgu 0,3 metra.
Wymagania: Walka bronią sieczną [50%]

4.

Odzienie:
Nazwa odzienia: Osłona bandyty
Rodzaj: zbroja miękka
Typ: kaftan skórzany + płaszcz
Wytrzymałość: 14
Opis: Uszyty z 50 kawałków skóry wilka i 150 kawałków lnianego półtna.
Wymagania: Używanie zbrój miękkich

Specjalizacje walki:
Walka bronią sieczną - Zaawansowane techniki walki [75%]

Umiejętności nabywane:
-Kradzież kieszonkowa
-Otwieranie wszelkich zamków
-Używanie zbrój miękkich

Umiejętności rasowe:
-Potencjał magiczny
-Potencjał chemiczny
-Ciało z gliny
-Ulubieniec bogów
-Bystry umysł

Koza123:
Konrad popatrzył chwilę na nieznajomych. Po chwili ruszył na pierwszego z bandytów. W biegu dobył ostrza, a gdy podbiegł do bandyty wykonał szybkie cięcie od góry do dołu rozcinając klatkę piersiową nieprzyjaciela. Następnie odskoczył w tył i spojrzał na swoje już ubrudzone krwią ostrze. Widział krew. W jego oczach pojawiła się rządza zabijania. Nabrał pewności siebie. Poczuł wielką siłę, która jakby znikąd pojawiła się w jego ciele. Uśmiechnął się okrutnie, niczym demon, który pastwi się nad swoją ofiarą i nie daje jej chwili wytchnienia. Był szczęśliwy. Po tym, jak strażnicy bezczelnie go rozbroili i wtrącili do lochu, miał ochotę pomścić swoje krzywdy. Nie obchodziło go to, na kim się wyżyje. Równie dobrze mógłby to być strażnik, co bandyta. Bez wachania ruszył na kolejnego oponenta. Podbiegł do niego, wytrącił mu broń, po czym przebił jego klatkę piersiową mieczem. Gdy zobaczył ostatniego nieprzyjaciela, który próbował na niego zaszarżować, natychmiast odskoczył do tyłu wykonując przy okazji obrót w powietrzu. Następnie powrotnie dobiegł do swej ofiary i przy pomocy swego ostrza, najazywaczajniej w świecie rozłamał jej miecz na pół, po czym ponownie odskoczył w tył. Znajdował się teraz około pięciu metrów od przeciwnika. Młodzieniec chwycił miecz mocniej, przymknął lewe oko i... Zabójczy miecz poleciał w kierunku praktycznie bezbronnego bandyty, który nie zdążył nawet dobyć jakiejkolwiek innej broni. Martwe ciało, z wbitym w brzuch mieczem padło na ziemię. Artin podbiegł do niego i wyjął z truchła swą broń.
-Posprzątane.- powiedział do swego kompana wyraźnie szczęśliwy z tego, czego przed chwilą dokonał. Po tych słowach ruszył dalej w głąb korytarza.

Anette Du'Monteau:
//: Masz niewielkie rany cięte. Cięcie na prawym ramieniu i prawym udzie. Nie uwzględniłeś praktycznie ruchu dwóch pierwszych bandytów. Poza tym nie da się zwykłym atakiem rozwalić miecza przeciwnika na dwie połowy. Musiałby to być na prawdę potężny cios. Nikt nie łamie mieczy własną bronią jak zapałek.

Odnosząc lekkie rany ruszyłeś dalej w głąb. Nie wiedziałeś czy było tu więcej takich typków, ale na pewno nie chciałeś się o tym przekonać. Poza tym na pewno straż zauważyła już zniknięcie i wszczęła pościg. Należało szybko opuścić te kanały, ale którędy?

Koza123:
//W zasadach gry pisze, iż jeśli ostrość mojej broni jest większa od wytrzymałości broni nieprzyjaciela, to mogę ją zniszczyć, ale mniejsza o to.

Konrad dostrzegł w końcu drabinę. Nie wyglądałą na zadbaną, jednakże młodzieniec wolał zaryzykować, niż wciąż pozostawać w kanałach. Wspiął się po drabinie. Rany wcale mu w tym nie przeszkodziły. Stwierdził, że dotarł na wyższy poziom kanałów, po czy, ruszył przed siebie. Uważał jednocześnie, aby nie zgubić swego kompana, który wciąż pozostawał tuż za nim.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej