Tereny Valfden > Dział Wypraw
W stronę gór
Julian:
Na sam widok widok uśmiechnąłem się mimowolnie. Rzekłem ni to do siebie, ni do Danka:
- Lumi. Miejsce gdzie ludzie są przyjaźni, a kawa i kobiety gorące.
Odpłynąłem myślami daleko naprzód. A gdyby się za parę lat ustatkować? I osiąść właśnie tutaj. Marzenia. Na dzień dzisiejszy niemożliwe do zrealizowania. Z jednej strony nie będę czekał nie wiadomo ile. Najpierw muszę spełnić się w Bractwie.
Pognałem konia i wyruszyłem w kierunku domu sołtysa. Mam nadzieje, że czeka mnie takie samo powitanie jak ostatnim razem.
Posiadłość wyglądała iście bajecznie. Na drzewach wyrastały pierwsze pąki. A z budy stojącej najbliżej wejścia wyłaniał się pies, który radośnie zamerdał ogonem.
Obróciłem się do Danka i powiedziałem:
- Poczekaj tutaj na mnie. Za parę minut wrócę.
Wziąłem list z torby i pewnym krokiem udałem się do wejścia.
Grzecznie zapukałem i czekałem na odpowiedź.
Patty:
Czekałeś dłuższą chwilę, nim drzwi uchyliły się, ukazując niewysokiego, szczupłego mężczyznę. Był w średnim wieku, przedwcześnie posiwiałe kosmki włosów opadały mu na twarz. Doskonale spokojną twarz. Wyglądał na człowieka, którego nie ruszy nawet największy wybuch gniewu, co w jego pracy było niezwykle wręcz przydatne. Na widok gościa zachował spokój, jednak oczu mu błysnęły.
- Zapraszam do środka - skłonił się lekko i wpuścił do ciemnego korytarza. Chwilę później stałeś już przed sołtysem.
Julian:
Ja również się ukłoniłem i od razu wszedłem do pokoju sołtysa. Podszedłem do niego, wyciągnąłem rękę i rzekłem:
- Dzień Dobry sołtysie. Mam list dla Pana.
Patty:
Sołtys uśmiechnął się szeroko, wstając z fotela. Jak na taką wieś, jaką de facto było Lumi, żyło mu się nieźle, dużo lepiej niż niejednemu mieszczaninowi.
- Miło mi cię znów widzieć, zakonniku - mężczyzna mocno uścisnął ci prawicę i wskazał gestem drugiej ręki fotel naprzeciw. Na stoliku stała karafka z miodem pitnym, a sołtys, nie pytając o zdanie polał obficie do kubków - A cóż to za list? Pokaż go no.
Julian:
Usiadłem na fotel wskazany przez sołtysa.
Widok kuflów z miodem bardzo uradował mą duszę. Od razu sięgnąłem po jeden i wypiłem potężny łyk.
- Dziękuje za kufel. Bardzo. ÂŚwieżo ściągnęli mnie z warty. Już podaje list.
Wyciągnąłem list z kieszeni i podałem go gospodarzowi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej