- ÂŁapaj - powiedział i rzucił butelkę do rąk Konrada, wcześniej pociągając solidnego łyka. Nawet się nie skrzywił, mimo iż piekło jak cholera. Rozmyślał. Być może zbyt długo i zbyt intensywnie, co robiło go jeszcze bardziej paskudnie usposobionym do życia w tamtym dniu. Wiedział, że przyjdzie mu się zmierzyć z jego kompanem z gildii. Co prawda bywały momenty, kiedy z własnej woli miał ochotę sprzedać Darlenitowi prawy sierpowy w szczękę, ale nie uśmiechał mu się fakt, że miało dojść do takiej konfrontacji. A tym bardziej, że ów kompan został opętany przez demona. Coś wyraźnie było nie tak... Widmo astralne wabiło ich do środka, co do tego nie było wątpliwości. Młodzieniec bał się, tego, co mogliby tam znaleźć, jakie zło mogliby uwolnić. Dlatego też jednoznacznie stwierdził, że musi się upić. Po prostu musi.
- Na pewno tylko jedna? - zapytał z zawodem w głosie. - Nie ma nic więcej? - zapytał, wręcz błagalnym głosem, który oczekiwał tylko jednej odpowiedzi.