Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Buntownicy w Khorinis (opowiadanie)
got2:
Dobra hawajen widzę różnice Poza tym wiem od ''kozy'' też nieco. Jak mówiłem ostatnia część będzie wielka. Zrobię też co wcześniej nie robiłem.
W ostatniej części dowiecie się o ostatecznej decyzji trójki przyjaciół.
Lees:
Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Nie żebym robił za mistrza opisów czy coś w tym stylu ale w twoim opowiadaniu praktycznie ich nie ma. Brakuje tu też odczuć i przemyśleń bohatera. Często jest tak, że gdy główny bohater jest naprawdę dobrze zarysowaną postacią to fabuła schodzi na drugi plan. Niestety w twoim opowiadaniu herosi są bardzo prostoliniowi. Radzę trochę poćwiczyć, bo naprawdę kiepsko to wygląda. Za chęci daję 2/10. Potencjał jest ale trzeba go wykorzystać.
Zapraszam też do mojego opowiadania
http://forum.tawerna-gothic.pl/index.php?topic=20590.0
got2:
Część trzecia pt. ''Ostatnia decyzja''
PROLOG: Trójka przyjaciół spotkała łowców orków. Po tym rozdzielili się w trzy różne strony. Niestety Marco znajduje łowców zdziesiątkowanych i dowiaduje się że Girion to zdrajca. Na końcu skacze z urwiska gdzie znajduje
go pirat.
Marco czuł się obolały. Leżał na łóżku i czuł jak dotyka kubka. Wtedy do namiotu wszedł pirat.
- Na jestem Skip, jak mówiłem mam wiadomość.
- Cholera mów.
- Lord Hagen został zabity...
Marco mało co nie spadł. Był jednocześnie wkurzony i smutny. Czuł jak lodowe ciarki przechodzą mu całe ciało.
Po tej chwili pirat zaczął mówić dalej:
- Na szczęście powiem ci gdzie jest Jarkender. Ale to nie wszystko. Na mojej wyspie powstał ruch oporu.
Marco na te słowa wstał i wyszedł z namiotu. Skip wyszedł z namiotu za nim.
- My piraci mamy dla was buntowników jeszcze jedną wiadomość.
Marco mimo że był obolały stał i patrzył się na morze, ale słuchał.
- Wiadomość ?
- Tak otóż na wyspie orkom nie tylko buntownicy stawiają opór. Są jeszcze farmerzy, łowcy orków, piraci i niewolnicy.
Marco nagle poczuł że jest zdrowy i wyjął miecz do góry. Skip zrobił krok do tyłu. Marco odwrócił się i rzekł:
- Czy wszyscy razem mogą pokonać orków ?
Skip na te słowa trochę się zmieszał. Lecz po chwili odparł:
- Orkowie muszą wysłać na kontynent cztery statki na pomoc. Wiem to od jednego niewolnika w mieście. Gdyby tak się wszyscy zebrali w jednym miejscu to orkowie nie mieli by zbytnio szans.
Marco usiadł i zaczął opiekać rybę. Nagle dało się słyszeć gadanie orków. Skip szybko chwycił za łuk i napiął cięciwę. Marco rzucił rybę, złapał za miecz i ukrył się za skrzyniami. Trzech orków zeszło na plażę, a jeden został przy łodzi. Wtedy pirat strzelił w orka w łódce. Malutki oddział orków chwycił za topory i ruszył wprost na Skipa. Marco wyskoczył z ukrycia i w jednej chwili potężnym ciosem obciął głowy dwóm orkom. Ostatni przeciwnik gdy to zobaczył, wyciągnął nóż spod pasa i wbił sobie w gardło. Marco pobiegł do ciał. Zbierał topory i ekwipunek orków. Skip szybko pobiegł do namiotu i wynosił rzeczy które miał.
- Co robisz ? - spytał zdziwiony rebeliant.
- To zwiad, płynę do Jarkenderu. Na tamtej skrzyni jest mapa i zwój. Z nim dowiesz się gdzie jest dolina.
Marco zrozumiał co się dzieje. Podbiegł do skrzynki, chwycił za mapę i zwój. Ostatni raz popatrzył na pirata i spytał:
- Co z tobą ?
- Zawiadomię mojego kapitana o informacjach i o bitwie którą planujesz.
Marco uśmiechnął się i gdy zaczął czytać pergamin przypomniał sobie jedna rzecz:
- Skip. Ja będę nowym dowódcom buntowników. GIRION to zdrajca!
Pirat lekko struchlał, ale szybko doszedł siebie i zaczął pchać łódź.
Rebeliant wymówił zaklęcie i czuł jak pył niebieski zaczyna go otaczać i znikł.
Po chwili padł na ziemię. Otworzył oczy i ujrzał wieżę bandytów. Usłyszał tez głosy. Szybko wyjął miecz i rozglądał się. Z starego domku obok wieży wyszedli Kosa i Sil. Gdy tylko Ci dwaj zobaczyli go zaczęli sie cieszyć i ściskać mu ręce. Wreszcie odezwał się Kosa:
- Gdzieś się podziewał ?
- Byłem u pirata.
- No i co się dowiedziałeś ?
- Ja tu nic nie odnalazłem, Kosa tez nic nie znalazł. A ty ? No i gdzie twoi ludzie ? - zaczął Sil który był szczęśliwy że koledze się nic nie stało.
- Mam trzy wieści. Dwie złe i jedna dobra.
- Zacznij od tej dobrej. - parsknął Kosa który nie mógł się powstrzymać.
- Wiem gdzie jest Jarkender.
Obaj buntownicy zawołali resztę i cieszyli się jak dzieci, ale nie Marco.
- No a te złe ?
- Moi ludzie zginęli z odziałem Theta tak samo jaki łowca orków. - po tych słowach zapanował cisza. Sil ze złości zaczął kopać w kamień.
- Ale to nie koniec. Wiem że by nie zginęli gdyby nie Girion. - wtedy odezwał się Sil:
- Nie obwiniaj dowódcy.
- Który nim nie będzie, bo będę nim ja. Girion to zdrajca. - wtedy zapanowała jeszcze gorsza cisza, żal i wściekłość. Rebelianci byli zdruzgotani. Po pewnej chwili usłyszeli dziwny szmer w powietrzu i ujrzeli Pyrokora tyle że jego hologram.
( Niedługo dokończenie bo niestety muszę jeszcze mieć plan na resztę, tutaj dowiedzieliście się co nieco. Mam nadzieję że poprawiłem niektóre błędy )
Jeśli chodzi o uzbrojenie Marco ma lekka zbroję łowcy smoków i miecz półręczny.
Koza123:
Fakt, poprawiłeś dużo błędów. Mam jednak kilka pytań.
1.Jaką zbroję miał na sobie Marco podczas skoku z urwiska? Chcę ocenić prawdziwośćtego zdarzenia.
2. Jakim mieczem obciął głowy 2 orkom? Czegoś takiego możnaby dokonać jedynie przy pomocy miecza dwuręcznego. Buntownik musiał być także bardzo silny.
Kozłow:
Kiedyś (w dawnych zamierzchłych czasach, które niektórzy weterani pamiętają) naprawdę chciałoby mi się wytykać Tobie każdy pojedynczy błąd w Twoim "opowiadaniu", ale zważywszy na ilość popełnionych błędów ortograficznych, składniowych i każdych możliwych - nie uczynię tego, bo zajęłoby to zbyt wiele czasu.
Zajmiemy się nie formą, a treścią.
Dla osób, które chcą cokolwiek pisać istnieje jedne proste przykazanie, bez którego obyć się nie można. Muszą stale czytać. Muszą kochać czytanie i dużo czytać. Paradoksalnie bez czytania nie nauczysz się dobrze pisać.
A i nie wychodzi to od razu. Napisałem kilkadziesiąt opowiadań/historii etc., zanim opublikowałem swoje pierwsze "dzieło". Dzisiaj z tych historii, które pozostały tylko na kartkach gdzieś w starych zeszytach mam tak ogromną polewę, a jednocześnie dopada mnie żałość, gdy je czytam.
Jak wielkim gniotem jest twoje "opowiadanie" (bo to nie jest opowiadanie, tylko dialogi - czytałeś Ty kiedyś jakiekolwiek opowiadanie? W zasadzie dialogów jest w tej formie literackiej stosunkowo mało) - nie trzeba wcale udowadniać. To widać. I wybacz te gorzkie słowa (ale więcej goryczy zbiera się w ustach, jak się czyta Twoje - w dosłownym sensie - wypociny), ale śmiać mi się chce, kiedy się święcie oburzasz na próby uzmysłowienia Ci, że niestety, ale to, co napisałeś można porównać do bazgrołów na kartce w czasie rozmowy przez telefon.
Czyżby nie było tak, że pisze się dla innych, a nie dla siebie? Po co publikujesz, skoro nie znosisz krytyki? A niestety nie Ty sam, ale Ci, co to czytają - są Twoimi najlepszymi krytykami i jeśli się im nie podoba, to może faktycznie coś jest nie tak? Trochę dystansu do siebie samego w swojej własnej twórczości. To jest najpierwsza przesłanka sukcesu.
ÂŻeby nie było nie uważam się za dobrego pisatiela. Wręcz przeciwnie, mam miliardy pomysłów na opowiadania, ale nie mogę przyoblec to w odpowiednią formę, odpowiednio ułożyć, odpowiednio zaskoczyć czytelnika, wprawić go w zachwyt, mam tylko pomysł. Ty od razu wcielasz pomysły w formę i publikujesz same pomysły, zarysy, wysyp myśli. A i co ciekawe - wtórne. Można pisać w uniwersum Gothica (sam to robiłem i owoc tego jest jeszcze zdaje się gdzieś na TG - btw moje pierwsze publikowane opowiadanie), ale lepiej wymyślić coś samemu, traktując cudze uniwersum jako przymiarki, bez samozachwytu i oburzenia, skoro się zerżnęło najważniejszy element każdego opowiadania - świat przedstawiony - w całości od innych.
Oceniam - 0/10.
I nie mogę się powstrzymać na koniec:
--- Cytuj ---Podszedł do ogniska i powiedział:
- Witajcie. Zapewne dziś będzie ulewa.
- Masz rację. - odpowiedziało ognisko.
--- Koniec cytatu ---
^^
Pozdrawiam, Kozłow.
---------------------------------Edit-------------
--- Cytuj ---Fakt, poprawiłeś dużo błędów. Mam jednak kilka pytań.
1.Jaką zbroję miał na sobie Marco podczas skoku z urwiska? Chcę ocenić prawdziwośćtego zdarzenia.
2. Jakim mieczem obciął głowy 2 orkom? Czegoś takiego możnaby dokonać jedynie przy pomocy miecza dwuręcznego. Buntownik musiał być także bardzo silny.
--- Koniec cytatu ---
Pfffffffffffffffffffff.... Niezwykle ważkie pytania dla dalszego rozwoju "akcji" opowiadania...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej