Szli ulicami miasta aż dotarli pod ogromny brukowany plac u podnóża gór, jedną z ścian zdobiły złote, dziesięciometrowe wrota. Idziemy do dowódcy garnizonu, trzeba ich ostrzec. Kompania przeszła przez bramę, tu zaczynało się prawdziwe Ozenberg, stolica Krasnoludów z tego wymiaru przypominała tę w naszym świecie, Ekkerund, Torgon, wszystkie były niemal takie same, monumentalna, trochę toporna architektura i wyjątkowe ciepło pochodzące z podziemnych źródeł termalnych. Garnizon był częściowo osobną dzielnicą, Aragorn i Yarpen zniknęli we wnętrzu kompleksu, wam kazano poczekać.