Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomoc dla wioski
Julian:
Droga wiodła przez, mało uczęszczaną dróżkę, która graniczyła z lasem. Z lasu słychać było, różne dźwięki, na które nie zwracaliście za bardzo uwagi.
Gordianie, nagle twój koń przestał się ciebie słuchać, zaczął się zatrzymywać. Jakby próbował uciekać....
Patty, proponuje tobie, abyś pojechała do wioski i poczekała na mnie i na Gordzia w tamtejszej karczmie.
Patty:
Przeczytałam szybko list i zmięłam go w palcach, ciskając na ziemię. Wolałam pracować sama, było to wygodniejsze, nikt nie wchodził pod ostrze, ale coś mi mówiło, żeby udać się do Ellthariasa i Juliana, dlatego poprawiłam pasy obciążone mieczami i wskoczyłam na siodło konia. Gniady konik parsknął cicho, ale nie miał nic przeciwko pasażerce. Spięłam go piętami i ruszyłam szybko w kierunku wioski.
Gordian Morii:
-Julianie zatrzymaj się i przygotuj do walki.- rzekł elf i zeskoczył z grzbietu konia. Wyciągnął miecz gdy tylko jego stopy zetknęły się z ubitym traktem.
-Coś tu jest.- rzekł przechodząc przed konia, który mógłby ucierpieć w razie nagłego ataku.
Julian:
Nagle zobaczyłem jak coś z lasu wyskakuje na Ellthariasa, który niestety patrzy w złą stronę.
-Bracie uważaj!
I wtedy do dostrzegłem, duży kotek.
1x Sambir
Gordian Morii:
Elltharias instynktownie runął na plecy i pozwolił drapieżnikowi bezproblemowo przelecieć nad nim. Gdy bestia upadła kilka metrów od elfa ten wykorzystując poznane akrobatyczne techniki wykonał przewrót w tył i już stał na nogach. Miecz trzymał pewnie a Sambir bo tak zwała się owa bestia przez chwilę skupił się na spłoszonych koniach niźli na elfie i jego ludzkim towarzyszu. Nie czekał tylko uderzył, a właściwie mówiąc dźgnął pod łapę bestii. Srebrny miecz z łatwością wbił się w miękkie ciało pod łapą Sambira niestety nie dochodząc do płuc.
-A mogło być po walce..- syknął elf wydzierając miecz i w piruecie odbijając uzbrojoną w pazury łapę mającą w zamiarze rozerwać jego nogę.
//:Tylko nie przesadzaj;]
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej